Monday, February 10, 2014

24. Misused and mistakes.





* Wiem, że w tytule pasowało by inne słowo określające "nadużycia",
 ale zaczerpnęłam je z piosenki i nie mam serca tego zmienić :)




Leila.
          Nie byłam w stanie zasnąć, choć było to coś, o czym marzyłam odkąd tylko znów znalazłam się w samochodzie Harry'ego. Byłam wykończona tym dniem i chciałam, żeby skończył się jak najszybciej. Począwszy od stresu, który towarzyszył mi od kilku dni na samą myśl o czekającym mnie zabiegu, przez stanięcie twarzą w twarz z moją decyzją w związku z moim obecnym stanem aż po kłótnię ze Stylesem, podczas której oboje krzyczeliśmy głośniej niż mogłyby znieść to nasze gardła. 

           Krzyczał na mnie i mówił, że popełniam duży błąd. Kazał brać mi odpowiedzialność za swoje zachowanie i powtarzał w nieskończoność o niewinności dziecka, które w sobie nosiłam. Oczywiście, że było niewinnym, delikatnym maluszkiem, które potrzebowało opieki i poczucia bezpieczeństwa już za kilka miesięcy, ale z drugiej strony ono nieświadomie niszczyło mi życie. A tego Harry już nie był w stanie pojąć.

            Ważne było w tej chwili jednak to, że czułam męskie ramiona owijające się ciasno wokół mojej talii i wreszcie mogłam się uspokoić. Ucieszyłam się, kiedy po przekroczeniu progu mojego domu zamiast mamy, ojca, Justine czy nawet Claudii zobaczyłam Liama. Odetchnęłam z ulgą, kiedy przytulił mnie mocno do siebie i pozwolił uciszyć płacz i wyrównać oddech z policzkiem przyczepionym do jego szyi. Nieważne, że zabrudziłam tuszem jego ulubioną koszulkę, a moje biodro zdecydowanie zbyt mocno wbijało się w jego skórę - on się tym nie przejmował. Po prostu cierpliwie czekał, aż do siebie dojdę i nie zadawał zbędnych pytań, kiedy wyraźnie dałam mu znać, że nie mam ochoty na rozmowę właśnie wtedy. Uwielbiam takiego Liama.

             Ułożyłam się wygodniej między jego nogami, obniżając się trochę, żeby móc oprzeć tył głowy o jego ramię. Od razu starał się dopasować do mojej pozycji, odsuwając się trochę do tyłu i mocniej mnie obejmując. Wypuściłam z płuc powietrze i odchyliłam na chwilę twarz, tylko po to, żeby znaleźć ustami linię jego szczęki i delikatnie ją pocałować.

        - Musimy porozmawiać. - odezwał się cicho, opierając policzek o czubek mojej głowy, a kciukiem kreśląc kółka na moim boku. Nagle łóżko, na którym w połowie leżeliśmy stało się niewiarygodnie niewygodne, a miękka pościel parzyła mnie nawet przez materiał moich ubrań. Wiedziałam, ale tak bardzo nie chciałam, żeby kiedykolwiek do tego doszło.

             Odpowiedziała mu cisza, więc zastanawiał się przez kilka chwil jak powinien zabrać się do przekazania mi tego, co zamierzał.

        - Dlaczego poprosiłaś o pomoc Stylesa? - spytał, a jego głos stał się odrobinę niewyraźny przez to, że twarz nadal opierał o mnie, a moje włosy łaskotały jego szyję. - Dlaczego jemu ufasz bardziej niż mnie? - wyszeptał, a ja zacisnęłam powieki.

        - To nie kwestia zaufania, Li. - wymamrotałam, szybko odnajdując swoją dłonią jego i głaszcząc jej zewnętrzną stronę. Musiałam skupić się na czymś, żeby nie doprowadzić się znów do płaczu i niepotrzebnych nerwów, choć to co działo się wtedy w mojej głowie było dalekim od spokoju. - Harry po prostu... - zaczęłam, ale szybko urwałam, zdając sobie sprawę, że nawet nie mam porządnego argumentu. To był odruch, pierwszą osobą, o której pomyślałam był właśnie on. - Mimo, że znam jego zdanie na ten temat to byłam pewna, że mi pomoże. - wyznałam. - Nawet jeśli nie zgadza się z moją... decyzją.

        - Właśnie od tego masz mnie. - wypomniał stanowczo, a ja na chwilę wstrzymałam oddech, czekając na burzę, która jednak uparcie nie nadchodziła. - To do mnie powinnaś z tym przyjść. Wiem, że się przyjaźnicie, ale nie powinnaś stawiać go ponad mnie.

        - Nie stawiam. - zapewniłam pospiesznie, bojąc się, że rozmowa zmierzała w złym kierunku. - Chciałam kogoś, kto nie miałby na mnie wpływu.

        - A ja go mam? - spytał trochę z rezerwą, jakby z odrobiną ironii, ale tego nie skomentowałam.

           Pokiwałam twierdząco głową, co na pewno wyczuł, bo poderwał policzek z moich włosów i nagle poczułam jego wargi tuż przy mojej skroni. Drżałam pod jego gorącym oddechem, który uderzył we mnie tak nagle, a ja byłam tak bardzo przerażona... Nie chciałam, żeby z moich słów wynikło coś, co tak naprawdę nie istniało. Liam zawsze był odrobinę zazdrosny o moją relację z Harry'm, ale nigdy nie robił z tym problemów, bo mi ufał. Nie wiedziałam, co teraz się zmieniło.

         - To dlatego się ode mnie odcięłaś? - wyszeptał tuż przy mojej skórze, a ja przełknęłam szybko ślinę. - Dlatego nie odbierałaś kiedy dzwoniłem i dlatego nic mi nie powiedziałaś? - spytał trochę oskarżycielskim tonem, który starał się nieporadnie ukryć. Cóż, znałam go zbyt dobrze, żeby tego nie dostrzec. - Dlatego podjęłaś decyzję sama?

         - Liam... - poprosiłam cicho, ale całkowicie to zignorował.

         - Bałaś się, że odwiodę cię od tego pomysłu?

          - Liam.

          - Odpowiedz. - zażądał, wciąż jednak siląc się na to, aby nie podnieść głosu.

          - Ty tego nie rozumiesz. - wyrzuciłam z siebie razem z nadmiarem powietrza, który gromadziłam w ustach, żeby zachować względny spokój, choć w środku aż gotowałam się, żeby zakończyć tę rozmowę na dzisiaj, ale był nieugięty. Nic bym nie wskórała. - Nie wiesz jak ja się z tym czuję... - do moich oczu napłynęły łzy, ale siliłam się, żeby nie spłynęły na gładki policzek. - Co ze szkołą, z collage'em, z przyszłością? Liam, mamy po osiemnaście lat, nawet nie skończyliśmy pieprzonego liceum, a mamy brać się za wychowywanie dziecka, które w ogóle nie powinno się pojawić? - spytałam retorycznie, zagryzając dolną wargę zdecydowanie zbyt mocno. - I tak. - dodałam. - Bałam się, że będziesz chciał zmienić moją decyzję.


           - I miałaś rację. - przyznał, ściszając już odrobinę ton głosu. - Nie zdajesz sobie sprawy ile cię to będzie kosztować. - zawiesił głowę tuż nad moim ramieniem, dłonią badając fakturę skóry mojej własnej. - Teraz wydaje ci się to najlepszym wyjściem, ale nie pomyślałaś o tym jak to na ciebie wpłynie. Pomyśl, czy byłabyś w stanie powrócić do normalnego życia ze świadomością, że pozwoliłaś na odebranie życia temu dziecku, które nie miało nawet szansy zaprzeczyć. Jest wiele innych rozwiązań. - zauważył, a ja poczułam jak moje policzki zaczynają parzyć, a gula w gardle rosła z każdym jego słowem. - Chociażby adopcja. Leila, nie musisz poddawać się aborcji, żeby...

           - Wystarczy. - przerwałam mu stanowczo, uparcie wpatrując się w swoje kolana. - Boje się, rozumiesz? Boję się, że mój brzuch zacznie rosnąć, że to wszystko nie okaże się jakimś chorym snem. - zacisnęłam mocno powieki, bo mój głos przy dwóch ostatnich słowach zaczął się już łamać. - Boje się, co będzie wtedy kiedy wyląduje już w szpitalu, a to dziecko pojawi się na świecie. To mnie przerasta. - załkałam, ale musiałam wyrzucić z siebie wszystko. - Nie jestem jeszcze na tyle dojrzała, żeby myśleć o tym spokojnie, nawet jeśli nie będziemy go wychowywać. Nie mogę sobie wyobrazić, że mogłabym czuć jego ruchy pod skórą, że będzie mnie kopać, kiedy już na tyle się rozwinie, że będę tylko czekać aż przyjdzie na świat. To nie jest normalne dla osiemnastolatki, Liam, a nikt tego za mnie nie przeżyje. Nawet ty. - szybko dodałam, zanim cokolwiek mógłby powiedzieć.

           - Zrobisz, co będziesz chciała. - odezwał się cicho, mocniej mnie obejmując. - A ja zawsze będę po twojej stronie. Tylko proszę cię, przemyśl to wszystko dokładnie zanim czegokolwiek się podejmiesz, dobrze? I rozmawiaj ze mną.

            Przytaknęłam niepewnie, unosząc na chwilę brodę i spoglądając na jego strapioną twarz. Był tak samo zagubiony jak ja, ale nie potrafił postawić się w mojej sytuacji, nie potrafił wyobrazić sobie, co właśnie przechodziłam. On zawsze będzie patrzył na to z dystansem. 

            Jego brązowe oczy szybko odnalazły moje i patrzył na mnie przez kilka krótkich chwil tylko po to, by za moment pochylić się i złożyć na moich ustach delikatny, powolny pocałunek. Nie był zły, starał się po prostu zrozumieć, tyle że... Nie potrafił.

            Zdziwiłam się jak bardzo teraz tego potrzebowałam. Położyłam dłoń na jego karku, przyciągając go trochę bliżej. Jego ręka powoli, ze skupieniem odnajdywała dolny szew mojej bluzki, wsuwając się pod nią i rozkładając na prawie całej powierzchni mojego brzucha. Zmarszczyłam czoło, ale nie pozwoliłam mu się odsunąć. Pogłębił pocałunek, popychając mnie delikatnie tak, że musiałam położyć się na wygodnym materacu. Zawisł nade mną, całą uwagę skupiając na moich wargach i delikatnemu podciąganiu mojej bluzki. Po kilku sekundach oderwał się ode mnie, składając jeszcze jeden czuły pocałunek, po czym zsunął się w dół, palcami dokładnie sunąc po wciąż płaskim brzuchu, a ja zacisnęłam mocno wargi tylko po to, żeby się nie rozpłakać. Kiedy dwa razy odbił usta od skóry i przyłożył do niej rozgrzany policzek już nie potrafiłam powstrzymać łez.

             Cokolwiek zrobię, popełnię błąd. Muszę wybrać po prostu mniejsze zło.





***



Cloudy.
            - Jesteś dobrym przyjacielem. - stwierdziłam, kiedy już usłyszałam całą historię, która miała miejsce zaledwie kilka godzin temu. Dokładnie w tym samym czasie, w którym razem z Liamem odchodziliśmy od zmysłów, gdzie mogła podziać się Leila.

            - Dobrym. - prychnął Harry, przeczesując dłonią włosy. - Powiedz to tej wariatce. - brodą wskazał w stronę schodów.

            Podciągnęłam jedną nogę, kładąc stopę na skraju kanapy i obejmując kolano ramionami. Nie wiedziałam co mam o tym myśleć, czy Leila będzie nadal próbowała zrobić coś takiego, a co najważniejsze czy Liam będzie starał się wybić jej to z głowy tak jak Harry, czy stanie po jej stronie. Sama nie wiedziałam, co byłoby w tej sytuacji najodpowiedniejsze. Moja osiemnastoletnia kuzynka była w ciąży, a ja czułam się zobowiązana do wspierania jej bez względu na decyzję jaką podejmie. Bo właśnie tego teraz potrzebowała - bezinteresownego wsparcia, a nie moralizatorstwa. Mogłam więc jedynie jej współczuć i pozwalać wypłakiwać się na własnym ramieniu. I to było najodpowiedniejsze.

            - I najlepiej porządnie jej przypilnuj, żeby znowu nie wpakowała się w jakieś gówno. - ostrzegł. - Liam raczej średnio spełnia się w tej roli.

            - Postaram się. - obiecałam, nie całkiem świadoma tego, że rozmowa właściwie dobiegła końca.

            Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że Harry'emu naprawdę zależało na mojej kuzynce. Jeśli miałabym być szczera to było to trochę wbrew temu, co widziało się w Stylesie. Był oschłym ignorantem, który tak naprawdę liczył się tylko z własnym zdaniem i obchodził go czubek własnego nosa. Był egoistą, który robił wszystko, żeby zebrać wokół siebie stado posłusznych piesków, które będą tańczyć tak jak im zagra. A ja zdecydowanie należałam do tej grupy. Niestety.

            Wstał z kanapy powoli, jakby tylko czekając aż go powstrzymam. Poprawił spodnie, które zdążyły zmarszczyć mu się na udach i rzucając mi ostatnie spojrzenie skierował się do wyjścia. Wstałam więc i podeszłam bliżej, żeby odprowadzić go do drzwi, nie do końca będąc pewną dlaczego właściwie to robiłam. W końcu miał do przejścia jakieś sześć metrów.

             - Niech się do mnie odezwie, jak przestanie się obrażać. - poprosił jeszcze, kładąc już dłoń na klamce. Przytaknęłam ruchem głowy.

             Przedłużał tę rozmowę tylko po to, żeby przekonać się, czy go zatrzymam, żeby zobaczyć we mnie jakąś nić przywiązania do niego czy czegokolwiek. Byłam tego pewna. Normalnie, Harry po prostu trzasnąłby drzwiami, wsiadł do auta i miał mnie w dupie przez najbliższych kilka dni. Do momentu kiedy znów będę bliżej z Niallem czy kimkolwiek innym, kto mu się nie spodoba. Zdawałam sobie z tego sprawę i podejrzewałam, że głównie dlatego wciąż jeszcze ze mną przebywa, ale było to dla mnie w tamtym momencie naprawdę nieistotne. Nie potrafiłam zapomnieć o wszystkim, co złego mi wyrządził w tak rekordowo krótkim czasie, ale to traciło na wartości, kiedy spoglądał na mnie sennymi oczami i z takim nieładem na głowie, który czasami potrafił mnie rozbawić samym swoim wyglądem.

            - Przejdziemy się? - spytał, wyrywając mnie z zamyślenia. Podniosłam na niego zdezorientowane spojrzenie i przegryzłam dolną wargę. Znajdował się zdecydowanie zbyt blisko. Czułam jego oddech na policzku, kiedy zadawał to pytanie, a jego brzuch znajdował się w naprawdę niewielkiej odległości od mojego ciała. Bez słowa wyminęłam go, sięgnęłam po sweter, który odwiesiłam jak tylko wróciłam ze szkoły i pozwoliłam przepuścić się w progu.

             Włożyłam ramiona w rękawy swetra i splotłam ręce na brzuchu. Patrzyłam prosto przed siebie, idąc ramię w ramię z Harry'm. Żadne z nas nie odezwało się aż nie doszliśmy do skrzyżowania mojej ulicy z tą dużo mniejszą, która prowadziła na małą łąkę. Słońce za chwilę pewnie zajdzie, bo już było nisko na horyzoncie i przybrało charakterystyczną, pomarańczową barwę, przyglądając się nam zza kilku jasnych chmur, choć niebo widocznie się przejaśniało. Mieszkałam tutaj miesiąc i pomyśleć, że w miesiąc zdążyło się już tyle wydarzyć, a ja przyzwyczaiłam się do klimatu gorącej Arizony.

             - Opowiem ci trochę o Niallu, dobrze? - spytał takim tonem, jakby jednak nie oczekiwał ode mnie żadnej odpowiedzi. Kątem oka zauważyłam, że mi się przygląda, ale nie mogłam sobie pozwolić zatonąć w jego spojrzeniu.

             - O Niallu? Dlaczego? - nie mogłam ukryć, że to chyba ostatnia rzecz jakiej spodziewałam się po tym spacerze.

             - Bo widzę jak na ciebie patrzy i jak bardzo cię do niego ciągnie. - odparł bez zastanowienia, a ja przełknęłam głośno ślinę.

             - To nie tak... - starałam się wybronić, ale mi przerwał.

             - Nieważne, teraz ja mówię. - postanowił. - Kiedy skończę ty będziesz mogła zacząć się tłumaczyć. - zarządził, a ja posłusznie siedziałam już cicho. - Byliśmy kiedyś blisko. Ja, Horan i Tomlinson. Znaliśmy się kupę lat i byliśmy czymś w rodzaju najlepszych przyjaciółek czy innego gówna. - zironizował. - W sumie spędzaliśmy ze sobą chyba każdy dzień. Czasami siedziałem z nim kilka godzin i tłumaczyłem jakieś zadania z trygonometrii, bo nigdy jej nie ogarniał, ale jakoś mi to nie przeszkadzało. Dzieli nas tylko rok, więc było to właściwie nie odczuwalne, po prostu nie chodził na nasze zajęcia. Zaczęło się pieprzyć, kiedy poszliśmy z Louisem do liceum, a Niall został w starej szkole. Poznaliśmy nowych ludzi, dostaliśmy się do drużyny, a Horan zaczął dostawać na głowę. Czepiał się mnie. Zawsze mieliśmy jakieś spięcie i do tej pory nie wiem o co mu chodziło. Wydaje mi się, że był zazdrosny o naszych nowych znajomych, z którymi nie miał tak naprawdę nic wspólnego, a większość z nich była starsza nawet ode mnie. Głównie byli to kolesie z drużyny. No więc Louis namówił mnie na to, żebyśmy zabrali Leilę i Horana na wakacje. Pojechaliśmy stopem do Californi jako czwórka najlepszych przyjaciół, a wróciliśmy właściwie jako całkiem obcy ludzie.

               Byliśmy tam miesiąc. Nie za wiele pamiętam, jeśli mam być szczery. Po prostu dobrze się bawiliśmy, wiesz... Spaliśmy na plaży, całymi dniami siedzieliśmy na piasku, a każdego wieczoru imprezowaliśmy. Była tam taka ekipa... - wspomniał, po czym zmarszczył czoło jakby zastanawiał się nad doborem słów. - Jason, Mia, Dan i Hannah. Chyba z Ohio, o ile dobrze pamiętam. Nieważne, chodzi o to, że trzymaliśmy się razem. Potrafiliśmy rozpalić ognisko na środku plaży i po prostu przy nim siedzieć do rana z tanim piwem i trawką. Był taki wieczór, z którego naprawdę nie pamiętam prawie nic. Byłem naćpany, pijany, sam do końca nie wiem. Spotkaliśmy kolesia, od którego Jason zazwyczaj kupował dragi. Nie było to nic strasznego, sama marihuana i jakieś tabletki, ale facet zaczął sobie wymyślać, że ma u niego spory dług i zażądał pieniędzy. Stanęliśmy za Jasonem murem i zaczęła się mała wojna. Kiedy ja nadstawiałem dla niego karku Horan po prostu stał z boku. Nic nie zrobił, kiedy leżałem ledwo przytomny na plaży, a moja krew mieszała się z piaskiem. Niall był po prostu zainteresowany Mią, która też dostała po dupie. Puszczała go bokiem, sypiając chyba z każdym po kolei, ale oczywiście o wszystko obwiniał mnie. Mia była w ciąży, ale nie pytaj mnie z kim, bo tego chyba nawet Pan Bóg nie wie. Poroniła, a nasz blondasek zrobił ze mnie potwora, wpierając mi na siłę, że to na pewno moja sprawka. Następnego dnia cała tamta czwórka zwinęła się i wróciła do domu, a my zostaliśmy i próbowaliśmy jeszcze jakoś to odkręcić, ale nic nie miało sensu, skoro byliśmy już dla siebie nikim. - wzruszył ramionami, a ja otworzyłam szerzej oczy słuchając tej historii. - W zasadzie został mi wtedy tylko Louis, bo Leila i Horan się odwrócili. Dash jednak w końcu zmądrzała, ale ta sprawa nie jest między nami zakończona. Po prostu o tym nie rozmawiamy. - zakończył, nawet na mnie nie spoglądając. Opuścił trochę głowę i przyglądał się swoim butom. Kiedy nastała nagle krępująca cisza, a ja wciąż próbowałam sobie wszystko poukładać w głowie Harry odezwał się znowu. - Później Niall starał się na siłę udowadniać mi, że jest lepszy. Dostał się do mojej drużyny i zaczął owijać sobie starego kapitana wokół palca, żeby przejąć moją pozycję na boisku. Cóż, szkoda, że jednak nie do końca mu to wyszło i w następnym semestrze to ja byłem kapitanem. I wiesz co? Twój kochany Niall poleciał do trenera wtedy, podczas campu i napuścił go, żeby przyłapał nas w moim pokoju. Przez niego wyjebał mnie z drużyny, a raczej zawiesił na czas nieokreślony, ale oboje wiemy jak to się skończy. Horan doskonale to wszystko przemyślał, ten chłopak ma łeb na karku, chociaż wygląda jak marna imitacja krasnala ogrodowego. Nie chcę cię zapewniać, że to co teraz powiem to całkowita prawda, bo w końcu masz swój mózg i potrafisz łączyć fakty. - zaznaczył, w końcu wbijając we mnie swoje porażające spojrzenie, a ja nie mogłam wydukać ani słowa, bo w moim umyśle szalała burza. - Ale jestem prawie w stu procentach pewien, że jego zainteresowanie tobą jest spowodowane tylko tym, że to ja zwróciłem na ciebie uwagę. Rozumiesz, co mam na myśli, nie? On po prostu próbuje się do ciebie zbliżyć, żeby po raz kolejny pokazać mi, że jest lepszy. I mam szczerą nadzieję, że jesteś na tyle mądra, że na to nie pozwolisz. 




             

***



Leila.


           Stałam w kuchni, kiedy rozległo się nerwowe pukanie do drzwi. Spodziewałam się, że to Liam, który wyszedł zaledwie dziesięć minut temu i pewnie jak zwykle zapomniał swojego portfela albo komórki. Zawsze był trochę nierozgarnięty i zazwyczaj gubił swoje rzeczy w najmniej spodziewanych momentach. Był taką uroczą ciamajdą pod tym względem, ale zawsze poprawiało mi to humor i sprawiało, że uśmiech nie schodził mi z twarzy przez resztę dnia. Zwłaszcza kiedy przybierał na twarz tę przerażoną minę, kiedy zorientował się, że kolejny raz zgubił dowód czy klucze od samochodu.

            Nawet nie spojrzałam przez wizjer, spodziewając się widoku szatyna, ale zamiast tego stał przede mną listonosz. Uśmiechnął się znudzony i pstryknął długopisem, pisząc coś w swojej czarnej teczce.

            - Dzień dobry, Leila Dash i Claudia Collins to tutaj? - spytał oficjalnie, a ja zmarszczyłam brwi.

            - Tak... - odparłam niepewnie, a on wcisnął mi w ręce jakiś dokument.

            - Proszę podpisać w tych miejscach. - pokazał mi dwie puste rubryczki przy naszych nazwiskach. Szybko złożyłam dwa razy swój czytelny podpis i podniosłam na niego niezrozumiałe spojrzenie.

             Pożegnał się uprzejmie, a ja odbierając dwa listy, przegryzłam dolną wargę z nerwów. Sprawdziłam nadawców i obie dostałyśmy listy z tego samego miejsca. Boże...

             W rekordowo szybkim tempie rozerwałam swój i wyjęłam trzęsącymi rękami zgiętą na pół niewielką kartkę, szybko lustrując, co się w niej znajduje.






              Wzywa się Panią do osobistego stawiennictwa w dniu 10/3/2013* o godzinie 12:00 w Sądzie Federalnym Phoenix przy Avermont Street. Sala numer 142 w charakterze świadka z powództwa Morgana Daniels, właściciela kasyna "Trevermount" w Las Vegas przeciwko Zaynowi Malik.

        Wezwana powinna posiadać przy sobie dowód osobisty lub inny ważny dokument potwierdzający jej tożsamość. 


st. sekr. sąd. Veronika Black.
           



* W Stanach funkcjonuje zapisywanie daty miesiąc-dzień-rok :)
________________________
Nie planowałam dzisiaj rozdziału, ale to sobie usiadłam i napisałam? No i jest.
Tyle dobrego było, że musiałam coś spierniczyć pod koniec notki.
xxx

26 comments

  1. Nie spodziewałam się takiego Harrego,zaskoczylaś mnie tym.. Ale z drugie strony jaki interes ma Harry w zadawaniu się z Cloudy ? :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. hmm... a czy Harry był szczery w tej rozmowie? :)

      Delete
    2. chyba nie do konca. przeciez Haryy i Niall i dziewczyna. historia lubi sie powtarzac. wiec jesli to Mia byla ta dziewczyna, ktora teraz jezt Cloudy to znaczy ze Hazz sklamal! on tez zywil uczucia do Mii! jesli dobrze kojarze to tak wlasnie wyglada ta sprawa! o
      Harry ja oklamal i Bog jeden wie dlaczego! tsn wiadomo chce miec Claudie dla siebie... jednak jak sam powiedzial- masz swoj rozum i mysle ze Cloudy zrozumie co nieco!!
      a dwa to ta sprawa z ta zgwalcona dziewczyna, to o tym Leila i Harry nie rozmawiaja... szkoda ze chlopak do konca nie jest szczery...
      o boze Leila! jak cudownie ze nie popelnilas tego bledu! i jak cudownie ze Liamowi w koncu powiedzialas ze czegos sie boisz!! myslalam ze ten rozdzial bedzie sie skupial tylko na nich i na poczatku bylam zla. ale pozniej wczuwalam sie w jej postac i stwierdzilam: o kurde!! ten rozdzial moglby byc tylko o nich. podoba mi sie to ze Li jest taki opiekunczy i niezaleznie od decyzji Leilii bedzie z nia. chociaz nie przezylabym chyba takiej straty na jego miejscu. ale ten strach przed rosnieciem brzucha jest slodki!!! i teraz ja rozumiem w 100%. pieknie to opisalas! :))
      ooooops! chyba nieciekawie a Zayn chyba bedzie mial klopoty!! kasyna to nie zarty a w tym chyba zrozumieli ze nastolatkowie zlamali prawo. kuzwa mac, co ich jeszcze spotka?! kocham ta nieprzewidywalnosc w twoich rozdzialach!
      podoba mi sie to, ze dodalas kolejna czesc od tak! uwierz idealnie na poprawe humoru! <3
      pozdrawiam kochanie<3

      Delete
    3. Nie wiem, czy zauważyłaś wcześniej, ale Zayn kilka rozdziałów temu użył właśnie słów "historia lubi się powtarzać", a raczej próbował ich użyć, ale Harry wszedł mu wpół słowa. Powiedział to właśnie w spięciu Hazza-Cloudy-Niall, także jeśli to wychwyciłaś to wielkie WOW dla Ciebie, naprawdę :)))))
      Czy żywił uczucia czy nie to się dowiemy, podkreślam, że było to dwa lata temu, więc Harry był innym człowiekiem :) może nie do końca innym, ale wiele się zmieniło ;p
      Tak, dobrze kojarzysz sprawę :D

      Co do tego dlaczego Harry mówi takie rzeczy, a jego wersja różni się od wersji Nialla (bodajże w 7 rozdziale?) to już pozostawiam samej historii, która pokaże niedługo dlaczego ;)
      Tak, głównie chodzi o tą zgwałconą dziewczynę. Leila nie rozmawia o tym z Harry'm, bo jak on sam powiedział Claudii, że ich zdania się w tej sprawie różnią.

      Za to powinniśmy dziękować Stylesowi, który zareagował i sprzeciwił się jej planom, a Liam sam wyciągnął z niej wszystko, ale tak. Dobrze, że Leila ma tę rozmowę już za sobą.
      Jeśli kiedykolwiek wstawiam fragmenty z perspektywy kogoś innego niż Cloudy to jest to jakaś część jedynie. Muszę skupić się na niej, bo to ona jest główną bohaterką i jeśli jakikolwiek rozdział piszęwyłącznie oczami jednej bohaterki/bohatera to właśnie jest to Claudia ;)
      Oni są bardzo młodzi, ta sytuacja wyraźnie ich przytłacza. I choć Liam rozumie strach swojej dziewczyny to jest w stanie zaakceptować każdą z jej decyzji, byleby czuła się z nią słusznie. Ah, cud-chłopak :D
      (I serio? Strach przed brzuchem jest słodki? :o mnie samą on przeraża! haha)
      Dziękuję bardzo :) xxx
      Zayn jak to Zayn... Dużo będzie o tej sytuacji w rozdziale 25.
      Dziękuję bardzo raz jeszcze!

      Dziękuję, też się zdziwiłam, że dodałam ten rozdział :D
      Ja też pozdrawiam! <3 xxxx
      i dziękuję za tak długi komentarz - najbardziej lubię czytać właśnie te, gdzie czytelnicy wyrażają swoją opinię o postępowaniu bohaterów i o sytuacjach w jakich się znajdują.
      Normalnie +5000 do samooceny! :)
      :*

      Delete
  2. Mysle ze historia Harrego nie jest w 100% prawdziwa, albo przynajmniej nie dopowiedzial czegos, co mogla by wykorzystac przeciwko niemu, jednak sadze ze w większosci byl szczery ;) Super rozdzial. Co takiego zrobil Zayn •_•

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ludzie kłamią, taka nasza natura :)
      Druga część pierwszego zdania - bardzo słuszna uwaga! Uf, mogę spać spokojnie :P
      Zayn... niespodzianka, nie? :)

      Delete
  3. Źle sie dzieje ale przynajmniej wyjaśniła się sprawa Horan - Styles, daleeej :3

    ReplyDelete
    Replies
    1. no, komplikacje :c
      ale bez nich byłoby dużo nudniej :P

      Delete
  4. Jestem na komórce, mam gorączkę, ale musiałam dac ci znać, ze przeczytałam. Ogólnie dalej nie kubie harrego.... Kurde, on coś skłamał napewno. Ile planujesz rozdziałów ? (ok)

    ReplyDelete
    Replies
    1. to szybkiego powrotu do zdrowia! xxxx
      w planach mam 8 + epilog tego tomu, ale szykuję drugi :)
      nie wiem jednak czy się zmieszczę w tych ośmiu, zobaczymy, ale to taka wstępna liczba :D

      Delete
  5. łącząc fakty monolog Harry'ego na 100% nie jest prawdziwy. (mam na myśli koniec) bo wcześniej Cloudy podsłuchała rozmowę Hazzy i Gemmy.
    czekam na następny. <3

    ReplyDelete
    Replies
    1. BINGO! :)
      Mogę spać spokojnie x2
      <3

      Delete
  6. A więc tak - początek.
    Wow.Liam taki opiekuńczy.Wow.
    Nie no ale fajnie, że pogadali i że(chyba) już się pogodzili ;p
    A potem jak ją pocałował było tak słodko. :3

    Spacer.
    WOW. Zaskoczyłaś mnie. Nie wiedziałam, że zacznie jej wszystko opowiadać. ;o
    W ogóle nie wiem co mam o tym myśleć, bo z jednej strony to co mówił Harry wydaje się prawdziwe i tak jakby dobre, bo to tak jakby się o nią troszczył ale z drugiej strony nie, bo ta rozmowa z Gemmą co była.
    Ciekawa też jestem czy on ma w tym jakiś interes, hmm. O albo to zdanie :"- Ale jestem prawie w stu procentach pewien, że jego zainteresowanie tobą jest spowodowane tylko tym, że to ja zwróciłem na ciebie uwagę.". Nie mam pojęcia czy w tym zdaniu chodzi o to, że po prostu jest sobie ładna laska a pójdę i poderwę xd czy chodzi o to, że może Niall jak się z nią zadawał od początku to Harry chciał mu ją odbić a teraz tak gada, żeby z Horanem się nie zadawała i żeby "wygrał" Harry, albo może jeszcze o coś innego. O Boszszsz no nie wiem no :C

    List.
    O Boże Boże Boże Bożenko co takiego zrobił Zayn w tym kasynie w Las Vegas O.O Muszę się jak najszybciej dowiedzieć! ;D

    A teraz takie coś speszyl ode mnie :P
    Więc super, że wyjaśniła się sprawa z Harrym i Niallem chociaż chyba jeszcze nie do końca co ? ;p
    Fajnie też, że jest rozdział! No nie spodziewałam się a zaglądam tu codziennie po kilka razy dziennie XD ;*
    Chciałam się też zapytać kiedy kolejny rozdział? :)
    Coś jeszcze miałam napisać, że tak się wyrażę "w tej części mojej wypowiedzi xd" ale akurat teraz przypomniała mi się piosenka Spice Girls no i zapomniałam :C -.-'
    Najwyżej dopiszę :d

    To życzę ci weny na kolejne rozdziały i czasu! ;3
    I żeby nie było - zacznij się uczyć chociaż trochę do matur xD

    Jeszcze taki DUŻY
    + DZIEWCZYNO WYKOŃCZYSZ MNIE!! TAKIE INFORMACJE A ZAKOŃCZYŁAŚ ROZDZIAŁ I TRZEBA CZEKAĆ DO KOLEJNEGO ;__; POPADNĘ CHYBA W JAKĄŚ DEPRESJĘ!! XD

    ReplyDelete
    Replies
    1. Kurrrr... taka długa wypowiedź i musiałam zepsuć bo się nie podpisałam -.-'

      KASIA <333

      Delete
    2. Liam to słodki chłopak, nie ma co :D
      Czy Harry się troszczy o Cloudy to już zostawiam wam. Należy się przyjrzeć jego zachowaniu we wcześniejszych rozdziałach i zastanowić się czy Harry byłby skłonny do czegoś takiego? Hmm... Problem jednak jest taki, że Harry pokazywał całkiem sporo ze swoich twarzy, więc która z nich tak naprawdę była prawdziwa..?
      O tym zdaniu nic nie skomentuje, bo kazda odpowiedz jaka mi sie nasuwa zdradza fabułę wiec - cisza na planie :D
      Zayn+Vegas... cóż bardzo duży niefart :P

      odpowiedź na twoje speszyl od ciebie
      Tak, nie do końca, ale ogólny powód kłótni już znamy :)
      No nie? Też się mega zdziwiłam, żę go napisałam!
      Nowy, nie wiem... przed weekendem chyba jakos

      PROSZĘ O OFICJALNE USUNIĘCIE MUZYKI SPICE GIRLS Z INTERNETÓW. DZIEKUJĘ.

      Dzięękuję! - Oh, ten czas to najbardziej dla mnie :(
      Weź hahaha NIC JESZCZE NIE ZROBIŁAM, NIC A NIC, a został mi niecały tydzień ferii. wyczuwam dobry zapierd... no właśnie ;P

      + NO ALE WEZ... JA NIECHCACY!
      Ja popadnę w depresję jak ty popadniesz w swoją :(

      Delete
    3. Haha wielbię Cię! :3

      DZIĘKUJĘ ZA ZROZUMIENIE I RÓWNIEŻ PROSZĘ O USUNIĘCIE TYCH PIOSENEK! BŁAGAM ;__;

      PAMIĘTAJ! Zawsze życzę Ci wszystkiego dobrego i chcę żebyś zdała maturę jak najlepiej no i te studia też żeby były dobre a po studiach no cóż praca co nie? ;D No i rozdziały to już wgl zawsze mają być zarąbiste ;P

      Wiem, że takie "wstrzymywanie" jest fajne, bo nie możemy się doczekać i jest jeszcze fajniejszy gdy już się pojawi nowy rozdział , no ale weź :C

      DEPRESJA
      DEPRESJA EVERYWHERE ;__; XD

      +odebrałam dzisiaj prawko! :D
      DO KIEROWCÓW! Uwaga na drogach!! XD

      Delete
    4. DZIEEEEEEEEKUJE <3 xxxxxxxxxxxx
      ale zobaczymy jak to będzie z maturką :D

      nie załamuj się :ooo
      jeszcze będziecie mieć dość Cloudy i spółki :D

      gratuluuuuuuuje *.* :D(z dala ode mnie z tą maszyną na benzin :o)
      xxxxxxxxxx

      Delete
    5. Chyba jednak nie będę mieć ich dość! ;3

      Jak to z dala?! :C
      Przecież miałam Ci pokazać moje Audi R8 a ty mi swój samochód! XD Przepraszam ale nie pamiętam jaką mu dałaś nazwę jakiś Ashton czy coś? :P

      Delete
    6. Oh, dziecko, jak ty błądzisz............. haha
      Aston Martin. Jak możesz nie znać tego samochodu?! XD

      Delete
    7. Dlatego chcę jechać do Ciebie i go poznać! XD

      Delete
    8. Spoko, spoko. Będę pamiętać ;P

      Delete
    9. Hejka Aston! Kiedy rozdział? :3 Nie mogę się doczekać! *u*

      Delete
    10. Siema Audico! Właśnie piszę i nie chcę zapeszać, ale chyba wyrobię się do rana :)

      Delete