Saturday, February 1, 2014

22. Tell me the truth.

O konsekwencjach miałam pomyśleć dopiero rano.


             Mój plan skutkował. Miałam właśnie przed sobą rozanielonego Harry'ego Stylesa, który dyszał ciężko pod moim dotykiem. Powinnam częściej pić, skoro roiły mi się w głowie tak genialne pomysły jak ten. Zdawałam sobie sprawę, że musiałam wyczuć odpowiedni moment, choć moje doświadczenie było raczej znikome, oparte jedynie na znajomości z Lokatym. Kiedy kazał mi położyć się razem z nim w łóżku, a ja zauważyłam jak wtedy na mnie patrzył wszystko samo wyklarowało mi się w głowie. Claudia, błagam, nie spieprz tego.


             Przesunęłam kciukiem po główce penisa Harry'ego, kiedy poczułam tam pierwszą, wilgotną kroplę. Choć nigdy nie dotykałam mężczyzny w ten sposób raczej nie trudno było się domyślić, że był już o krok od spełnienia. Jego powieki wciąż były zaciśnięte, a kiedy już nawet nie uchylił ust przy pocałunku nagle zwolniłam, po prostu trzymając go w dłoni, jednak nie poruszając nią nawet o centymetr. To go zdziwiło. Otworzył szeroko oczy, wypuszczając z ust przeciągły wydech i wypchnął biodra, starając się trafić prosto w moją rękę. Oh, Harry, nie będzie tak dobrze.

             Wyjęłam prędko rękę z jego bokserek zanim zdążył jakkolwiek na to zareagować. Oparłam dłonie po obu stronach jego brzucha i usadowiłam się między jego rozchylonymi kolanami. Położyłam otwartą dłoń na jego klatce piersiowej i pchnęłam go tak, żeby położył się na plecach. Uniósł jednak głowę, żeby móc mnie obserwować. Powoli, specjalnie przeciągając każdy ruch zawisłam nad nim, a moje biodra znajdowały się tuż nad jego. Pochyliłam się bardziej, jednoznacznie przesuwając nimi po twardym członku, zaledwie go jednak muskając materiałem swoich majtek. Przegryzł dolną wargę tak mocno, że z ranki znów zaczęła sączyć się krew, a cały róż zbielał. Jego twarz była czerwona od podniecenia jakie w nim wrzało i od gorąca, jakie wytworzyło się od nas samych. Kiedy znów poruszył się niespokojnie na miejscu ja odsunęłam się od niego jak opatrzona, żeby tylko nie pogłębiać dotyku. To nawet dla mnie było strasznie trudne, więc kiedy wyobrażałam sobie frustrację Stylesa to kąciki ust same perfidnie unosiły się w górę.

              Zrozumiał. Zrozumiał to w momencie, kiedy uśmiechnęłam się zadziornie, przegryzając na sekundę dolną wargę. Złapał delikatnie, choć stanowczo moje ramię i starał się zepchnąć mnie ze swojego ciała, ale miałam przewagę. Szybko złapałam za jego nadgarstki i docisnęłam je do materaca, żeby nie mógł się poruszyć. Cholera, Harry nawet nie miał na to siły, ale na wszelki wypadek przeniosłam cały ciężar ciała na to, aby unieruchomić jego ręce. Nie mogłam teraz przegrać.

               Usiadłam na jego brzuchu i pochyliłam się nad nim tak, że moja twarz wylądowała w zagłębieniu jego szyi, a moje piersi ocierały się bardzo delikatnie o jego klatę.

            - Wydaje mi się, że powinieneś płacić dziwce za takie usługi. - szepnęłam cicho do jego ucha, przesuwając językiem po płatku. Ewidentnie nawiązałam do naszej kłótni sprzed kilku godzin. Drgnął, a ja nie mogłam się powstrzymać od pogratulowania sobie w myślach.

            - Równie dobrze mogłabym teraz spędzać noc w sypialni Nialla, a nie w twojej. - mruknęłam, a on warknął gniewnie, szarpiąc się trochę na swoim miejscu. Było widać jak na dłoni desperację wypisaną na jego wykrzywionej w grymasie twarzy. - Będziemy musieli zawrzeć umowę. - szepnęłam jeszcze bliżej jego ucha, ustami drażniąc jego fakturę, na co oddech Hazzy zdecydowanie bardziej przyspieszył. - Wchodzisz, czy mam cię jeszcze trochę pomęczyć?

            - Nie pogrywaj tak ze mną, Kocie. - ostrzegł, a jego głos stał się nienaturalnie zachrypnięty i niski.


            - Bo? - spytałam, poruszając delikatnie biodrami po jego podbrzuszu na co wstrzymał oddech i burknął gniewnie. - Mam dość twojego rządzenia się. - wyznałam. - Zdecyduj się, Kocie. Nie zamierzam być więcej kartą przetargową między Tobą, a Niallem czy kimkolwiek innym. Mam nadzieję, że dzisiejsza sytuacja była ostatnią tego typu, dobrze? - spytałam retorycznie, choć wiedziałam, że oprócz jęku nie odzyskam żadnej odpowiedzi. - Odpowiedz mi, albo nie dokończę. - szepnęłam prosto do jego ucha, subtelnie liżąc jego płatek. Warknął przeciągle.

             - Złaź. - nakazał, szarpiąc się pode mną, co całkowicie mnie zaskoczyło. Zmarszczyłam czoło i przez chwilę wpatrywałam się w niego z niezrozumieniem. Okej, spodziewałam się czegoś zupełnie innego. - Ogłuchłaś? Zabieraj się ze mnie. - groźnie zmrużył oczy, a ja aż cofnęłam twarz o kilka centymetrów. Odbiłam dłonie od materaca i usiadłam z prostymi plecami na jego twardym brzuchu, przeczesując dłonią włosy. Mój de-entuzjazm erotyczny właśnie zakradł się w progi. 

                 - Jak na razie jesteś za malutka i za niewinna, żeby wpływać na mnie w ten sposób. - rozbawiony prychnął, szybko podnosząc się do siadu. Jego dłonie mocno chwyciły moje biodra, zsuwając na miękkie łóżko tuż obok. Zdezorientowana i zażenowana nawet nie spostrzegłam kiedy mój tyłek wbijał się w sprężyny materaca. Harry podniósł się szybko i wyszedł do łazienki, trzaskając za sobą drzwiami.

                 Zacisnęłam mocno wargi i przegryzłam ich cienką skórkę, nie przejmując się, że pewnie pozostanie na niej mały, krwawy ślad. Opadłam z impetem na plecy i zacisnęłam dłonie w pięści uderzając nimi w fakturę łóżka. Ja pierdolę.

                          Szybko chwyciłam za swój stanik i przez kilka chwil zastanawiałam się co powinnam dalej zrobić. Zostać z nim tutaj było mi jeszcze gorzej niż gdybym teraz uciekła przez okno, na któryś z nocnych autobusów. Spojrzałam na zegarek i... Czy o trzeciej czterdzieści nad ranem cokolwiek kursuje w stronę miasta? Cholera.

                  - Odwieź mnie. - poprosiłam stanowczo, kiedy tylko Styles znów pojawił się w pokoju. Miał na sobie bawełniane, szare spodnie dresowe i nic poza tym. Jego włosy były odgarnięte do tyłu, a twarz nienaturalnie zaczerwieniona. Odetchnął ciężko z rezygnacją i popatrzył na mnie spod uniesionych wysoko brwi.

                 - Czego nie rozumiesz w "nie będę jeździł po nocy"? - spytał całkowicie poważnie, drapiąc się po karku i podchodząc ledwo przytomnie w moją stronę. Opadł na łóżko tuż obok mnie po czym szukał ręką kołdry.

                 - W takim razie idę na przystanek. - wzruszyłam ramionami, akcentując dosadnie mój zamiar i już miałam wstawać, kiedy poczułam jak jego dłoń w błyskawicznym tempie ląduje na moim nagim udzie i mocno wbija opuszki swoich palców w moją skórę.

                 - Nie będziesz się szlajać sama po tej ulicy, kiedy kumple Horana rzygają w krzakach sąsiadów. - zapowiedział, a jego głos stał się niższy, co wzięłam za efekt zdenerwowania.

                  - Dom Nialla jest zupełnie w drugą stronę. - bystro zauważyłam.

                  - Co nie znaczy, że te szumowiny nie kręcą się po okolicy zalane w trupa i napalone jak króliki. Zostajesz. - zdecydował.

                   - Harry... - zaczęłam, ale szybko mi przerwał.

              - Czy ty nie chodzisz na imprezy?! - podniósł głos. - Skończ mnie wkurzać i wytrzymaj kilka godzin do rana, kurwa mać! - warknął, podnosząc się bardziej do pozycji siedzącej, pokazując mi tym swoją śmieszną władzę nad tą sytuacją. Mocniej wbił palce w moje udo, na co syknęłam pod nosem.

                - Chcę wrócić do domu. - stawiałam na swoim i już nie obchodziło mnie, że znów możemy zacząć się kłócić.

          - Nie każ mi żałować, że tu jesteś. - zapowiedział. - Skoro tak bardzo ci śpieszno niech twój blondasek tu po ciebie przyjdzie. Śmiało, moje drzwi dla Horana zawsze są otwarte. - zironizował. - Wydaje mi się, że idealnie by się w tym odnalazł, zważając na jego doświadczenie.

               - Nie każdy jest Tobą, Harry. - wybuchłam. - Nie każdemu zależy tylko na tym, żeby zaciągnąć mnie do łóżka i poniżyć kilka dni później. - warknęłam. - Jesteś żałosny! - dwa ostatnie słowa wypłynęły z moich ust całkowicie mimowolnie, bo z nerwów dałam już całkiem ponieść się emocjom. Oceniał Nialla, a sam zachowywał się jak ostatni frajer i traktował mnie jak byle kogo. Przypominał sobie o mnie tylko wtedy, kiedy tak naprawdę tego potrzebował tak jak teraz. Cały tydzień od naszego powrotu z Vegas nawet się do mnie nie odezwał, a teraz co? Wpada do Nialla, robi zamieszanie i każe mi zachowywać się jak gdyby nigdy nic?!

              Jego twarz zaczęła się zmieniać ze zmęczonej tą rozmową na coraz bardziej zirytowaną i wściekłą. Jego policzki na powrót zrobiły się ciemnoczerwone, a oczy groźnie przymrużone jak u dzikich kotów. Cholera.

              - Traktuje cię tak jak na to zasługujesz. - warknął przez zaciśnięte zęby, a gula, która od dziesięciu minut tworzyła się w moim gardle nagle jakby opadła prosto na serce, łamiąc je na miliony kawałeczków. - Byłaś taka łatwa. - zaśmiał się z chrypą, odchylając głowę do tyłu, żeby pokazać mi jak bardzo w tamtym momencie mną gardził. Nie mogłam wyjść z szoku. - Wystarczył miesiąc. - wyliczył. - Pieprzony miesiąc, żebyś rozkładała przede mną nogi.

             - Szkoda, że pominąłeś wątek, kiedy na campie posunąłeś się niemalże do gwałtu! - wypomniałam, szybko stając na nogach tuż przed nim. Nie mogłam teraz się rozkleić, po prostu nie mogłam pokazać mu, że ma nade mną władzę. - Kto wie jak skończyłaby się tamta noc gdyby nie Perrie! - krzyknęłam, na co od razu zerwał się na równe nogi i stanął krok przede mną. - Gdyby nie zawołała Zayna, ty...

             - Nigdy bym się do tego nie posunął! - krzyknął już na tyle głośno, że byłam pewna o to, że Gemma dokładnie mogła usłyszeć naszą kłótnię, ale miałam to naprawdę w dupie. Niech wie kim jest jej pieprzony brat.

         - Oh, naprawdę?! - prychnęłam. - Szkoda, że wszyscy inni myślą zupełnie tak jak ja! - odpyskowałam, nie czując nawet kiedy ścisnął palcami moje policzki z taką siłą, że moje usta automatycznie skuliły się w dziubek. Bolało, ale to nie to było teraz najważniejsze. Próbowałam się wyszarpać z tego wyjątkowo niedelikatnego uścisku, ale na próżno. Harry miał za dużo siły.

                - Spróbuj jeszcze raz mnie o to oskarżyć. - zagroził, jeszcze mocniej wbijając palce w moją skórę, tylko po to by za chwilę puścić ją z impetem tak, że aż musiałam złapać się za policzek. - Ty i ten twój pieprzony Horan powinniście bardziej uważać na słowa. - warknął groźnie, szybko przeczesując dłonią poplątane włosy. - Śpij tu. - zarządził nagle, schylając się po jakiś materiał przewieszony przez krzesło. - Odwiozę cię z samego rana.




***






                       Więc Harry odwiózł mnie z samego rana tak, jak zapowiedział. Chwilę po ósmej zatrzymał się na podjeździe przed moim domem. Całą noc spędziłam sama, dopiero rano chłopak wpadł z informacją "jedziemy", więc posłusznie ubrałam wczorajszą sukienkę i wyszłam z nim z mieszkania. Przez całą dwudziestominutową podróż żadne z nas nie odezwało się ani słowem, a niezręczną ciszę zagłuszało tylko radio. Patrzyłam przez okno, bojąc się nawet zawiesić na nim spojrzenie.

                      - Leila wie, że zostałaś u mnie. - mruknął ze spojrzeniem wbitym w przednią szybę. Obudziłam się trochę i spojrzałam na jego profil, doczekując się jakiejkowiek reakcji pozawerbalnej. - Nie wiem co powiedziała twojej ciotce, więc myślę, że powinnaś najpierw z nią pogadać, zanim się jej pokażesz. - poinformował, a ja aż cofnęłam głowę ze zdziwienia. Uniosłam brwi ze zdziwienia, że w ogóle się tym przejmował, ale tego nie skomentowałam. Harry wciąż nie odrywał wzroku od przedniej szyby ani nie zabierał nawet rąk z kierownicy. 

                      - Cześć. - może i nie na miejscu moje pożegnanie, ale nic innego nie przyszło mi do głowy. Nie odpowiedział ani nawet się nie poruszył, więc wzięłam to za znak, że dotarło do niego to, co przed chwilą powiedziałam. Szarpnęłam za klamkę i wyszłam prędko z samochodu, delikatnie za sobą zamykając. Myślałam tylko nad tym, żeby się do niego teraz nie obrócić, więc od razu kierowałam się do drzwi wejściowych. Może wszyscy jeszcze spali?

                      Zanim do nich dotarłam usłyszałam, że Harry zdążył już odjechać. Zacisnęłam mocno wargi w cienką linię i marzyłam tylko o tym, żeby jak najszybciej zapomnieć o tej nocy...

                      W domu panowało jakieś zamieszanie. Justine minęła mnie bez słowa, biegnąc po schodach na górę, wujek gorączkowo szukał po całym salonie jakiś dokumentów, a ciocia stała przy drzwiach od łazienki i nerwowo w nie pukała. Zmarszczyłam czoło i powiesiłam torebkę przy drzwiach, witając się przelotnie z wujkiem, który sekundę później wyszedł z domu i podeszłam do ciotki, która oparła się ramieniem o drzwi. 

                    - Kochanie, na pewno dobrze się czujesz? - spytała łagodnie i cicho. Boże...

Leila.

                    - Wszystko okej, mamo. - odezwała się słabo, a ja stanęłam już teraz twarzą w twarz z ciocią. - Naprawdę. - przysięgła Leila zza drzwi, ale jej mama nie dała się tak łatwo zwieść.

                   - Zaczekam w kuchni, dobrze? - spytała przejęta. - Przyjdź do mnie.

Kiedy Leila wymamrotała słabo obietnicę, że pogadają kobieta chwyciła mocno mój nadgarstek. Zaprowadziła nerwowym krokiem do kuchni i oparła się dłonią o blat, patrząc na mnie ze zmęczeniem. Przełknęłam głośno ślinę. Co powiedziała jej córka..?

                  - Dlatego nie poszłyście razem do tej koleżanki? - spytała, a ja zmarszczyłam brwi w niezrozumieniu. Jaką... O Boże. - Bo źle się czuła? - nie byłam w stanie skłamać jej prosto w twarz, więc po prostu pokiwałam twierdząco głową. - Proszę bądź teraz ze mną szczera... - mruknęła ze zrezygnowaniem. - Tak bardzo się o nią martwię... Nigdy taka nie była. - przesunęła palcami po czole. - Jest taka cicha... Zamknęła się w sobie, ciągle siedzi w swoim pokoju i potwornie schudła! Zaraz po śniadaniu pobiegła do toalety i daję sobie głowę uciąć, że słyszałam jak wymiotowała. Cloudy, powiedz mi proszę co wiesz. Czy ona ma jakiś problem z odżywianiem? Czy to nie są pierwsze symptomy... - tu się zawahała, a ja spięłam się i otworzyłam szeroko oczy. Japierdole! - Bulimii? - spytała ciszej, a ja odetchnęłam z ulgą.

                  Boże, błogosław ten kraj, że to nie ja będę musiała informować ciotkę o...

                  - Czy to ma związek z Liamem? - dopytała już dużo ciszej. - Kłócą się? Nie dają rady?

                   Zagryzłam dolną wargę. 



                  - Z tego co wiem to nie jest to jakieś... szczególne. - ostrożnie dobrałam słowa. - Liam jest naprawdę w porządku i bardzo dobrze opiekuje się Leilą. - tutaj nie kłamałam. - Poza tym...

                  - Siadaj. - przerwała mi ciotka. Zmarszczyłam brwi i odwróciłam się w stronę, w którą patrzyła i zauważyłam zmarnowaną postać swojej kuzynki. Jej włosy były nieudolnie spięte w wysokiego koka, tak, że kilka pojedynczych kosmyków luźno z niego spływało. Jej oczy były podkrążone, miała na sobie stary dres i czarną bokserkę. Usiadła obok mnie, a ja posłałam jej wspierające spojrzenie.

                  - Cloudy, możesz... - zaczęła ciocia, ale Leila weszła jej w słowo.

                  - Nie, w porządku. Chcę, żeby została. - mruknęła słabo moja kuzynka, a ja dobrze wiedziałam dlaczego. Przy mnie rozmowa trzymałaby się w ryzach. Ciocia odetchnęła ciężko, a ja zaczęłam bawić się z nerwów swoimi palcami.

                   - Jak wolisz. - wzruszyła ramionami. - Musisz mi natychmiast powiedzieć co się dzieje. Widzę, że coś złego się dzieje, a ty zamknęłaś się w sobie i nie chcesz już ze mną rozmawiać. Leila, nie powinnaś się ode mnie odsuwać... - skomentowała, a dziewczyna spuściła wzrok. - Powiedz mi co się dzieje. - zażądała stanowczo, a na mojej skórze pojawiła się gęsia skóra. Na mojej, a co dopiero na...

                   - Jest okej, mam dużo nerwów... - starała się wybrnąć, ale ciotka prychnęła w odpowiedzi. - Jestem w ostatniej klasie i...

                   - Leila. - upomniała ją matka. - Nie zmyślaj, znam cię. To stało się niedawno, powiedz mi o co chodzi. - złapała ją szybko za dłoń. - Dlaczego nie chcesz ze mną porozmawiać?

                   - Możemy później? - spytała z nadzieją utkwioną w spojrzeniu. Widziałam jak spanikowała. Przegryzła dolną wargę tak mocno, że aż cała zrobiła się biała.

                   - Nie! - krzyknęła ciotka. - Masz powiedzieć mi o co chodzi tu i teraz!

                  Spojrzałam na nią ze strachem, a ona jeszcze bardziej pobladła. Położyłam dłoń na jej kolanie, żeby jakoś dodać jej otuchy, ale była w tak ciężkim szoku, że nic do niej nie docierało.

                   - Mamo...

                    - Głodzisz się?! - spytała zdenerwowana, na co ona pokręciła prędko głową na znak, że to nie o to chodzi.

                    - Mamo, proszę... - wychlipiała, ale kobieta była nieugięta. - Proszę, nie teraz.. Nie chcę w ten sposób... - dodała szeptem.

                    - Nie chcesz CZEGO?! - warknęła tak głośno, że aż podskoczyłam na miejscu. - Boże... - szepnęła tylko, po chwili blednąc i opadając na krzesło tuż obok córki. 




_________________________
Uf? Zaczęły mi się ferie i chcę w ciągu tych 2 tygodni napisać (niekoniecznie opublikować wszystko od razu ;p) do końca ten tom, ALE nie obiecuję, bo mam dobry zapieprz teraz :)
#prezentacjazpolskiego #maturatakawazna #50procentzmatmy :(
A w ciągu tygodnia muszę przeczytać "Rozmowy z Katem" "Balladynę" "Króla Edypa" i "Zbrodnie i karę" :) ale ja zrzędzę, cholera!
DO następnego, miejmy nadzieję, że niedługo, bo już zaczęłam pisać!
KOCHAM WAS i baaaardzo dziękuję za tyle komentarzy pod rozdziałem 21! Mam nadzieję, że ten was nie zawiódł :)
xoxoxoxoxo

26 comments

  1. BREEHEEHEHEHEE! Jestem dumna z mojej Claudii! <3 Bisty!
    (a się postarałam.. heh)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Uf, Claudia odzyskała waszą sympatię! :D

      Delete
  2. :O Co Claudia robiła z Harrym?! Hahahahaha XD Lubię to! :P
    No ogólnie to właśnie lubię takie sceny. XD ( Ja zboczuszek)
    Ciekawe co się dalej wydarzy z nimi tzn. czy się pogodzą i Harry nie będzie jej już wykorzystywał w tym sensie żeby być lepszym od Nialla.

    A ta końcówka?! Co to ma być?! Musiałaś skończyć w takim momencie?! ;_;
    Nie wytrzymam takiego napięcia :(
    W ogóle to mama Leili się domyśliła, że jest w ciąży?! :O Co tu się dzieje?! Jasny pierunie.

    A co matur i wgl tych lektur to powodzenia! :D

    A jak tam prawko idzie? :)

    Kasia <33

    ReplyDelete
    Replies
    1. Harry to jeden wielki kocioł niespodzianek, nigdy nie wiadomo co mu wpadnie do tej kudłatej głowy :D

      Mama Leili to mądra kobieta :D

      PRAWKO IDZIE CHU* I NIE CHCE O TYM MOWIC XDDDD
      xxx

      Delete
    2. Chciałabym go poznać kiedyś, ale tak w rzeczywistości xD

      Dlaczego tak źle? Zapisałaś się już na te państwowe?
      Przepraszam jeśli się narzucam ale ciekawi mnie to strasznie, bo wiesz w końcu musimy pokazać sobie swoje samochody a później kto wie może jakieś.. wyścigi? XD :*

      Delete
    3. nie. nawet wewnetrznego praktycznego nie mialam :(((((((

      Delete
  3. Super opowiadanie !!!!!!!!!

    ReplyDelete
  4. tylko jedno : świetne

    ReplyDelete
  5. ale z Harrego dupek,ciekawe czy się kiedyś zmieni :D rozdział wyszedł super jak zawsze.. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dziękuję :) x
      I tak, Hazza to dupek :( ale świat też musi takich znosić, nie? :D

      Delete
  6. Mówiłaś, że czekasz na moją opinię, więc ja nie mogłam się doczekać by móc ją napisać.
    Cholera, znów mnie zaskoczyłaś. Ale kiedy powiedziała do niego kocie, wiedziałam już że coś się święci. Jest niezła, prawie jej się udało. Ale Harry...
    Kurde, ile słów prawdy jest w tym co powiedział. "Byłaś taka łatwa", "wystarczył miesiąc". Wiem, ze się nim zauroczyła, że coś ją tknęło, że ją ciągnęło. I pewnie gdybym była na jej miejscu najzwyczajniej w świecie też bym tak się zachowała!! (myslalam o tym od ostatniej części)... Jednak na jej miejscu zajęłabym się życiem po Harrym. Szkoda, że chłopak miał tyle szans i żadnej nie wykorzystał. JEst aroganckim typowym dupkiem...
    Teraz już rozumiem jego reakcję na słowa o gwałcie. Przecież był tego świadkiem, a Leila oskarżała i siebie i jego o to, co się wydarzyło tamtej nocy. Jednak jego reakcja była dla mnie zaskoczeniem! Ranił ją i to dosłownie tym razem!!
    Wiem, że historia dotyczy Stylesa i tego, że on w końcu z nią będzie. Ale w chwili obecnej mam taki awers do niego, że jedyne co myślę to to, że powinna kopnąć go w dupe! Tak mocno, by nigdy nie wrócił do niej. Głupi palant!
    Leila! nigdy nie byłam w takiej sytuacji, ale na miłość boską, błagam- zostaw to dziecko! jeśli je usuniesz to tak jakbyś usunęła część siebie... eh..jest mi jej tak szkoda, ale mama Leili chyba już nie wytrzymała psychicznie i w końcu puściły nerwy!! Dobrze, w końcu! może w końcu dziewczyna powie co jej leży na sercu i jej doradzi! ( nadużywam w końcu) ale jejku!! nareszcie!! nareszcie nareszcie! nie moge sie doczekać następnej części! w szczególności, jeśli chodzi o Leilę :)
    Ostatnio się nie podpisałam, ale czas przestać być anonimem!
    Baśka, następnym razem będę miała już swoje konto! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. O, jak miło się tu widzieć! Muszę przyznać, że czekałam na ten komentarz :)
      Harry wie gdzie uderzyć, żeby bolało, a Cloudy jest rzeczywiście 'za malutka i za naiwna', żeby nabrać do tego większego dystansu. I niewykluczone, że ja także bym się zachowała podobnie. Właśnie tak jak napisałaś ona nie widzi, że on nie wykorzystał żadnej z szans, jakie mu dawała ;)
      Właśnie! Zastanawiałam się, czy ktoś domyśli się, że temat tamtych wakacji z Leilą rzeczywiście coś w nim wydrążył! Uf! Mogę spać spokojnie :)
      Dla mnie także usunięcie niewinnego dziecka jest zupełną głupotą. Nieważne czy jest to owoc wpadki, gwałtu czy czegokolwiek. To nie wina tego maluszka, że powstał w takich, a nie innych okolicznościach i nie rozumiem jak można karać tak niewinną istotkę za swoje nieszczęście czy nieodpowiedzialność.
      Jak zareaguje mama Leili? Wielka tajemnica :)

      Do następnego razu (mam nadzieję), Basiu! :) xxx

      Delete
    2. powiem Ci, że wzbudziłaś we mnie ogromne zainteresowanie! a uwierz- naczytałam się już trochę opowiadań. zaczynając od tokio hotel, przechodząc przez Zbuntowanych ( rebelde) i ich zespół RBD, po One Direction. i wiem, ze tak jak w poprzednich wypadkach ich koniec kiedyś nastąpi to jednak śmiem twierdzić, że opowiadania są bardziej dojrzałe.
      Jednak Twoje sprawia, ze wstaje rano i od razu spr blog!! mam tak też z 2 innymi! moimi ulubionymi! jestem uzależniona od tych historii.. i polecam każdemu żeby ją przeczytał :)
      fajnie jest z kimś popisać, nawet tylko w wirtualnym świecie, bo ostatnio w realnym ciężko wychodzi mi rozmowa, a bycie w Anglii to jeszcze pogarsza.
      pozdrawiam kochana
      Baśka :)

      Delete
  7. ty piszesz tak.....ASDFHJKL

    ReplyDelete
  8. Takie idealne <3 Po prostu nie można się do niczego przyczepić... Wszystko jest idealnie dopracowane <3
    Po prostu CUDO :* Czekam na kolejnyy <3
    -
    http://you-and-i-fanfiction.blogspot.com/
    -
    Pozdrawiam! Xx
    / Haz.

    ReplyDelete
    Replies
    1. awwww no wez! rumienie sie :d xxxxx

      Delete
  9. Biedna Claudia :( Harry przegiął! Powinna go zdzielić patelnią -_- albo coś.... Rozdział jak zwykle świetnie napisany <3

    ReplyDelete
    Replies
    1. powinna! zdecydowanie! :D
      dziekuje <3

      Delete
  10. o matko matko ! plan Cloudy był naprawdę genialny i Harry nawet trochę wymiękł, no ale skończyło się jak skończyło. oczywiście Harry przegiął nazywając ją łatwą i w ogóle, ale z drugiej strony lubię jego mroczną stronę . czekam na następny <3

    ReplyDelete
    Replies
    1. No nie? Cloudy wie co robić tylko musi dopracować wykonanie :D
      Też lubię mrocznego Harry'ego :D
      <3 xxxxx

      Delete
  11. This post is in fact a nice one it helps new internet users, who are wishing
    for blogging.

    Also visit my blog post ... jak powiekszyc sobie penisa

    ReplyDelete