Wednesday, January 1, 2014

17. You promised me something, remember?




Czy tylko ja miałam dzisiaj anty-alkoholowy wieczór? Wlałam w siebie zaskakująco dużą ilość wódki, po której już dawno powinnam leżeć, ale proszę... Nawet rozdział napisałam. - o 4 rano, fakt faktem, ale jest :).

Czerwona czcionka, wiecie co znaczy :P



       Około jedenastej wygrzebałam się w końcu z łóżka, przebrałam się, umalowałam i dopakowałam torbę, którą miałam zabrać ze sobą. Chłopcy mieli zabrać nas z przystanku o dwunastej trzydzieści, więc powinnyśmy wyjść za jakąś godzinę, a ja nadal nawet nie zjadłam śniadania. Nie mogli wpaść po nas do domu, bo Leila wczoraj zapewniała wujka, że Zoe robi babski wieczór nad jeziorem, w swoim domku letniskowym, a ja nadal nie odnalazłam się w szkole, dlatego tak ważny był dla mnie ten wyjazd. Swoją drogą naprawdę zazdrościłam jej tak dobrej gry aktorskiej, kiedy urabia wujka, żeby się na coś zgodził.

        Kuzynka wparowała do mojego pokoju trzymając w dłoniach dwa wieszaki, na których wisiały dwie sukienki zdecydowanie wieczorowe. Miała na sobie krótkie, beżowe spodnie i czarną bokserkę, a jej nogi zdobiły zwykłe... vansy? Gdzie Leila, dziewczyna uzależniona od obcasów..?

       - Która? - spytała szybko, stając dwa kroki przede mną.

        Machała mi przed oczami tymi ubraniami jak niespełna rozumu. Zdecydowanie bardziej do niej pasowała mi [klik], choć bardziej podobała mi się [klik], ale nie była w jej stylu.

       - Po co ci sukienka? - spytałam podejrzliwie. - Jest coś o czym powinnam wiedzieć?

       - Jest, ale Harry zapowiedział, że mnie zabije jeśli się wygadam, a ja naprawdę nie mam ochoty się z nim kłócić. - odparła zmęczonym tonem. - Która bardziej ci się podoba? I błagam, nie mów, że w nie nie wejdziesz, bo zaraz sama się na ciebie rzucę. To jak?

       - Różowa. - wzruszyłam ramionami. - Leila, poważnie, o co tu chodzi? - zmarszczyłam brwi, nie rozumiejąc dlaczego wciska mi swoją sukienkę prawdopodobnie na dzisiejszy wieczór. Zamorduję Stylesa za to milczenie.

       - Nie chce mi się o tym gadać, naprawdę. - mruknęła. - Jeśli mam być szczera to cholernie nie podoba mi się ten pomysł. Już raz byłam tam z Liamem i nie mogłam doczekać się powrotu w tamto miejsce, ale teraz... Nieważne, Cloudy, sama się przekonasz. - dopowiedziała. - Zaraz przyniosę ci na nią pokrowiec. - powiedziała i zatrzasnęła za sobą drzwi, a ja zostałam sama, zupełnie otępiała.

         Kiedy godzinę później wychodziłyśmy z domu, żegnając się z ciocią i Justine chciałam podpytać Leilę o co w ogóle tutaj chodzi, ale milczała. Na jej twarzy malowało się zdenerwowanie, a ja nie chciałam pogarszać jej stanu, bo jeszcze zepsułabym jej cały wyjazd. Albo i sobie, jeżeli dowiedziałabym się o czymś o czym nie powinnam wiedzieć.

          Powinnam z nią pogadać. Od serca, szczerze co ostatnio ją gryzie, ale po prostu nie było kiedy. Wszechświat był przeciwko, wczoraj wróciłam z Harry'm bardzo późno do domu, dzisiaj obie byłyśmy zalatane, a teraz nie mogłam rozpocząć rozmowy, bo nie dokończyłybyśmy, a za pięć minut powinni przyjechać chłopcy. Liam, Harry i Zayn. Swoją drogą dziwiłam się dlaczego Zayn jedzie bez blond-małpy, ale Liam obiecał, że jej nie będzie, a on wydawał mi się najbardziej wiarygodną osobą w tym gronie. Więc przyjęłam to do wiadomości.

          Podjechali nieznanym mi samochodem. Szarą hondą kombi, a za kierownicą siedział Malik. Liam wyszedł z auta i pomógł nam zapakować rzeczy do bagażnika i zastrzegł, że musimy jeszcze skoczyć po Stylesa i możemy jechać. Przywitał się z moją kuzynką krótkim buziakiem, który właściwie wyglądał jakby oboje się do tego zmuszali, ale udałam, że tego nie widziałam. Porozmawiam z Dash później...
         
           Leila usiadła z przodu, a ja z Payne'em z tyłu. Marudził trochę, że mogą być korki, ale nie chciał zdradzić nazwy miejsca, do którego się udawaliśmy, a ja ze zrezygnowaniem odetchnęłam ciężko i stwierdziłam, że przecież za niedługo wszystkiego się dowiem.

           Harry mieszkał na Chambers Street, jakieś piętnaście minut na zachód ode mnie. Jego dom był naprawdę ogromny, z czerwonej cegły i zadbanym ogrodem. Gapiłam się tam i próbowałam znaleźć w tym widoku coś ciekawego, ale oprócz kota, który biegał między krzakami nie działo się nic, nawet drzwi długo się nie otwierały. Zayn wyjął z kieszeni telefon i próbował dodzwonić się do Harry'ego, ale on nie odbierał. Poleciały ostre słowa w kierunku Lokatego, ale ja nie potrafiłam się niby przejąć. Śmieszyły mnie.

           - Pieprzona diva. - marudził Malik. - Całe życie się spóźnia. Nie dość, że po niego przyjechaliśmy to nawet nie może odebrać telefonu! Ja go kiedyś zabiję, przysięgam. - warknął i nacisnął kilka razy klakson samochodu.

             I to jakby podziałało. Sekundę po tym zza drzwi wyszedł Styles z torbą podróżną i pokrowcem na ubranie, pokazując w stronę auta środkowy palec. Przesunęłam się na miejsce tuż obok Liama tak, że dotykałam kolanem jego uda, ale w ogóle nie wydało mi się to krępujące. Chwilę później drzwi tylne się otworzyły i wgramolił się do środka Sami-Wiecie-Kto.

            - Moja siostra śpi, kretynie. - warknął w stronę kierowcy. - Chcesz, żeby znowu cały dzień się darła, bo KTOŚ ją obudził? Dlaczego to zawsze jesteś ty, Zayn? - spytał z impetem opadając głową na zagłówek.

            - I tak nie ma cię w domu, wyluzuj. - burknął Mulat, powoli włączając się do ruchu.

            - Ale ją to frustruje, debilu! - warknął, a ja porozumiewawczo spojrzałam na Liama, który posłał mi wzrok "olej to". - Potem jest zmęczona, nie ma humoru i grymasi.

            - Masz siostrę? - spytałam, chcąc zakończyć ten spór zanim zacznie się awantura.

             Harry w końcu pierwszy raz na mnie spojrzał, ale bez żadnych emocji. Nawet bez uśmiechu, był zły.

            - Dwie. - odpowiedział obojętnie. - Gemma ma dwadzieścia lat, a Lily trzy. - wzruszył ramionami. - O czym Zayn powinien pamiętać, kiedy następnym razem postanowi krzyczeć na mnie klaksonem. - opuścił luźno jedną dłoń wysoko na moje udo i trzymał ją tam do końca podróży.

             Jechaliśmy cztery i pół godziny, a po tym czasie mignęła mi przed oczami tabliczka z nazwą miasta, do którego właśnie wjechaliśmy.

            - VEGAS?! - krzyknęłam, a moje usta ułożyły się w wielką literę "o". - Jesteśmy w Vegas?! - pochyliłam się w stronę Liama, który siedział od strony znaku. - Las Vegas?! - krzyczałam, nie mogąc uwierzyć w to co właśnie widziałam. Wysokie budynki, drapacze chmur są także w Phoenix, ale cholera jasna byliśmy w Vegas, stolicy najlepszych imprez!

              Wszyscy jak na zawołanie cicho zaczęli się śmiać z mojego przesadnego entuzjazmu. Ale poważnie... Kto, będąc w USA nie chciałby odwiedzić Vegas?!


              Zatrzymaliśmy się przed jakimś motelem. Chłopcy wyszli, biorąc wszystkie bagaże, tak, że my właściwie oprócz naszych torebek nie dźwigałyśmy nic. Dostałyśmy po kluczu i miałyśmy się przygotować. 




***



          - Popieprzyło ich?! - warknęłam do Leili, kiedy zatrzymałyśmy się przed KASYNEM. Prawdziwym kasynem.
          


           Leila jedynie wzruszyła ramionami i złapała się ramienia Liama, który właśnie zamykał pilotem zamki samochodu. Ja sama sekundę później poczułam stanowcze objęcie wokół mojej talii, ale ku mojemu zdziwieniu wcale nie był to Harry.

         - Wejdziesz ze mną. - mruknął Zayn, mocniej przyciągając mnie do siebie. - Tylko ja i Liam mamy podrobione dowody*, Hazza wejdzie drugą stroną. - wytłumaczył, kiedy ruszyliśmy do głównego wejścia.

            Kasyno mieściło się w jednym z drapaczy chmur, ale nawet nie zdążyłam przyjrzeć się budynkowi, kiedy Malik poprowadził mnie w stronę dwóch rosłych mężczyzn, którzy strzegli wejścia do środka. Czułam jak całe moje ciało się spina ze strachu, że ktoś się zorientuje. Byłam tak zszokowana całym tym planem typu mission impossible, że zupełnie nie zdawałam sobie sprawy, że ja sama nie posiadam dowodu, więc jeśli Zayna nie wpuszczą to i ja spędzę ten wieczór na chodniku. Oberzałam się do tyłu, szukając wzrokeim Harry'ego jednak na marne. Zniknął.

             Przeszliśmy przez próg, bo okazało się, że nawet nie zostaliśmy zlegitymowani. Wokół panowała przedziwna, ciężka atmosfera. Nie było wielu ludzi. Po prawej stało kilka stolików do gier, ale nie każdy był zapełniony. Po lewej natomiast były same automaty do gier przy których czuwali krupierzy. Zayn nie przestawał mnie obejmować, dopóki znów wśród nas nie pojawił się Hazza, dając znak, żeby wszyscy się rozeszli. I tym sposobem zostaliśmy tylko we dwójkę przy jednym z większych automatów.

           - Oszukujecie?! - pisnęłam cicho, kiedy zorientowałam się, że nikt w tym miejscu nie miał prawa nas usłyszeć. - Czy ty wiesz, co wam grozi?! Cholera jasna, jesteście bandą nieletnich dzieciaków, którzy bawią się w kasynach?! - zdenerwowałam się, na co Harry jedynie roześmiał się cicho.

           - Wydaje ci się, że zarabiamy na tym miliony? - spytał z rozbawieniem. - Nie mamy kasy, żeby cokolwiek tu wygrać, robimy to dla zabawy. Spójrz. - złapał mnie w talii i obrócił przodem do jednego ze stolików, przy którym siedział jakiś mężczyzna i krupier. - Widzisz? To Blackjack. - wyjaśnił. - Znasz? - kiwnęłam potwierdzająco głową. - Wystarczy policzyć karty, a można całkiem nieźle się wzbogacić. - kontynuował. - Wyobraź sobie, że każda karta otrzymuje jedną z trzech wartości - jeden, zero i minus jeden. Musisz dodać całą talię kart, a wtedy wartość końcowa wyniesie zero. Wtedy wiesz, jakie karty przeważają wśród pozostałych w talii oprócz tych, które dostałaś. Jeśli w talii masz wysoką wartość to pozostało więcej figur i asów niż niskich kart. Wtedy masz przewagę nad krupierem. Nadążasz? 

          - Nic nie rozumiem. - odparłam zrezygnowana. 

          - Popatrz. - zarządził przez cichy śmiech. - W talii są pięćdziesiąt dwie karty, prawda? - kiwnęłam głową. - Wyobraź sobie, że masz pięćdziesiąt dwa czeki bankowe. Na pierwszym masz dolara, na drugim dwa, na trzecim trzy i tak dalej. Każdy z tych czeków ma pewną wartość. Musisz odjąć od siebie pieniądze na czekach w różnych kombinacjach aż w końcu nie będziesz miała żadnych pieniędzy, rozumiesz? - kiwnęłam niepewnie znów głową. - Wtedy znasz wartość każdego czeku w każdej sytuacji i to daje ci przewagę. Wiesz co wystawić, żeby było to najkorzystniejsze dla ciebie.

          - Harry, nie podoba mi się to. - szepnęłam, chwytając się jego marynarki. - Jak duże jest niebezpieczeństwo, że zostaniecie na tym przyłapani? Liczenie kart jest nielegalne! - przypomniałam szeptem.

           - Co nie znaczy, że nie mogę tego robić. - powiedział z uśmiechem, przekładając ramię przez moją talię.





***


Otworzyłam zamkiem drzwi od motelowego pokoju, który dzieliłam z Harry'm, od razu otwierając buzię.


        - Poważnie nie martwisz się, że chłopcy poszli się zabawić w mieście? Może powinnam sprawdzić co u... - zaczęłam, przeczesując włosy palcami i obracając się w jego stronę. 

Zaśmiał się cicho, przerywając mi przy tym w pół słowa.

         - Leila poszła się położyć jakieś półtora godziny temu. Kocie, ona już pewnie dawno zasnęła, widziałaś jaka była zmęczona tą podróżą, nie? - spytał, rzucając swoją marynarkę na krzesło przy biurku. Potrząsnął lekko głową tak, żeby jego loki ułożyły się prawidłowo, na co nie mogłam się uśmiechnąć. To było urocze, zwłaszcza, że zaraz po tym na jego policzkach pojawiły się dołeczki. - Wystarczy, że Liam jak tam wtargnie to pobudzi całe piętro.

          Uniosłam ręce i stanęłam przed ściennym lustrem, zabierając z włosów wsuwki, których użyłam przed wyjściem. Nie lubiłam tego. Zawsze to długo trwało, a często i tak o którejś z nich zapomniałam i cholernie mnie to frustrowało. Przegryzłam dolną wargę, starając się wyjąć spinkę, która utknęła w kołtunie włosów. Cholera.

           Usłyszałam jakiś szum i huk, na co od razu się odwróciłam. Z niezrozumieniem wymalowanym na twarzy omiotłam spojrzeniem Harry'ego, który zabierał szafkę nocną spomiędzy łóżek i odłożył ją pod okno. Huk wywołała lampa, która zsunęła się z blatu i opadła na panele. Chłopak szybko do niej podszedł, odłączył od prądu i położył na biurku.

           - Możesz mi wyjaśnić, co ty robisz? - spytałam unosząc jedną brew i gapiąc się z rozbawieniem jak miota się po pokoju, żeby odłożyć gdzieś telefon, który wcześniej też leżał na szafce nocnej oddzielającej nasze łóżka. 

           - Przemeblowuję. - odpowiedział jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.

           - No to widzę, ale dlaczego? - zainteresowałam się, ale odpowiedź zaraz sama mnie odnalazła, kiedy pochylił się nad łóżkiem z prawej i popchnął je w kierunku drugiego. Łączył je. - Harry...

           - Wyspałabyś się na takim mini-materacu? - zapytał bez jakichkolwiek emocji w głosie i okrążył swoje dzieło, poprawiając na nim pościel. 

           - Teraz będziemy je dzielić. - bystro zauważyłam.

           - Nie, ty śpisz na podłodze. - mruknął całkowicie poważnie, a ja uniosłam brwi z przerażenia.

Wybuchnął śmiechem, kiedy tylko zobaczył jak komicznie wyglądam w tej sytuacji. No, przepraszam bardzo, przed chwilą usłyszałam, że spędzę pół nocy na zimnej, twardej podłodze od chłopaka, który rzadko kiedy żartuje, chyba każdy...

           - Przeszkadza ci to? - podchwycił, wskazując brodą na łóżko.



Oczywiście, że przeszkadza mi spanie z tobą.



           - Nie wiem. - wzruszyłam ramionami. - Trochę.


           Odwróciłam się tyłem do niego, znów wzrokiem oglądając swoją postać odbitą w lustrze. Przeczesałam jeszcze raz palcami gęste włosy i wyjęłam z kosmetyczki gumkę do włosów. Naciągnęłam ją na nadgarstek i odrzuciłam głowę do tyłu. Uniosłam brodę i dłonie, chcąc złapać w nie wszystkie kosmyki. 

            - Zostaw rozpuszczone. - nagle ni stąd ni zowąd głos Harry'ego znowu rozbrzmiał w pokoju. Zastygłam w bezruchu, kiedy zobaczyłam w lustrze chłopaka, który podchodził powoli w moją stronę aż do momentu, w którym stał tuż za mną. Zgodnie z jego życzeniem puściłam włosy, a moje ręce teraz luźno zwisały wzdłuż ciała. Harry był teraz mojego wzrostu, z racji tego, że cały dzień nosiłam obcasy, które wręcz wmusiła we mnie Leila. Czarne szpilki nagle zaczęły mnie uwierać, a ja myślałam tylko o tym, żeby natychmiast je zdjąć.

            Styles zrobił jeszcze pół kroku w moją stronę tak, że czułam jego brzuch w zagłębieniu moich pleców, a jego krocze dokładnie na swojej pupie. Przełknęłam szybko ślinę i starałam się nie drgnąć pod tym niespodziewanym dotykiem, jakim mnie obarczył. Wszystkie moje włosy odgarnął na lewe ramię, pochylając głowę delikatnie nad prawym. Wszystko widziałam w lustrze, każdy jego najmniejszy ruch. To było moim przekleństwem, bo zamiast skupić się na Harry'm tuż za mną nie mogłam oderwać wzroku od sceny, którą miałam przed oczami.

             Delikatnie dotknął nosem miejsca, gdzie obojczyk spotyka się z szyją, a ja wstrzymałam oddech. Jego dłonie powędrowały na moją talię, mocno wbijając opuszki palców w moją skórę. Przesunął twarz w górę, zatrzymując nos tuż pod moim uchem, omiatając to miejsce gorącym oddechem. Byłam pewna, że pojawiła się tam gęsia skórka, a ja czułam, że moje kolana miękną i zaraz runę na ziemię.

             Musnął wargami skórę mojej szyi. Nie pocałował, tylko przesunął rozchylonymi ustami po tym obszarze, wywołując dreszcze na moich plecach, które zapewne poczuł. 

            - Harry, obiecałeś mi coś, pamiętasz? - spytałam cichutko, żeby tylko nie zdradzić się, że odczuwałam przyjemność. Pamiętałam doskonale, co mówił, kiedy zapraszał mnie na naszą pierwszą randkę jeszcze w tej świetlicy podczas Campu. 

            - Oczywiście. - zapowiedział, nie odrywając jednak warg od mojej szyi, co wywołało mój przyspieszony, urywany oddech. - Podtrzymuję to. - przesunął jedną z dłoni na mój brzuch, mocniej mnie do siebie przyciągając, tak, że teraz całym tyłem czułam jego ciało. - Nie pocałuję cię, jeśli nie będziesz chciała. - przypomniał. - Nie chcesz? - szepnął, a jego oddech znów uderzył we mnie, powodując miłe dreszcze.

            - Nie drocz się tak ze mną. - poprosiłam, chcąc jakoś go zdekoncentrować, bo asertywność raczej w tej sytuacji nie byłą moją mocną stronę. Parsknął cicho śmiechem tuż przy moim ramieniu. 

            - Kto tu się droczy, hm? - spytał cicho rozbawionym tonem, prawą dłoń zabierając z mojej talii i chwytając zamek błyskawiczny sukienki na moich plecach. - Nie mogę tak po prostu stać koło ciebie, kiedy tak wyglądasz. - dodał, powoli rozpinając zamek.

            - Harry. - upomniałam go i chciałam ukryć przerażenie, jakie mnie właśnie ogarnęło. 

            - Nawet cię nie pocałuję, jeśli nie będziesz chciała. - powtórzył, kiedy sukienka spłynęła po moim ciele w dół, plącząc się gdzieś między moimi stopami. Styles chwycił moją dłoń i uniósł ją delikatnie do góry, pokazując, żebym wyszła z materiału, który przed sekundą ze mnie zrzucił. - Nie zdejmuj butów. - zapowiedział, a ja zrobiłam posłusznie tych kilka kroków, dopóki materiał nie został poza nami. Stukot moich obcasów roznosił się po pokoju nawzajem z naszymi niespokojnymi oddechami. Spojrzałam na twarz Harry'ego, który teraz uważnie mierzył mnie wzrokiem.

             Na mojej twarzy pojawiły się buraczane rumieńce, kiedy dotarło do mnie, że stoję przed nim jedynie w czarnej, skąpej bieliźnie i butach na obcasie. Zrobiłam prędko krok w przód, który tak nas dzielił, żeby nie czuć dłużej na sobie jego ciężkiego spojrzenia. Harry uśmiechnął się z niedowierzaniem i ułożył otwartą dłoń na moich plecach. Jego oczy pociemniały, a ja aż za dobrze wiedziałam, co to oznaczało... 

              Jego kolano pojawiło się niespodziewanie między moimi nogami, co zmusiło mnie do kilku kroków w tył, dopóki nie odbiłam się od chłodnej ściany. Poczułam jak usta chłopaka przyciśnięte do mojej żuchwy, rozciągają się w uśmiechu, a obie dłonie z powrotem lądują na mojej talii. Boże, stałam przed nim prawie całkiem naga...

            - Dalej nie chcesz? - szepnął tuż przy moich ustach, a ja aż zachłysnęłam się powietrzem. Czułam jak niewidzialna strużka potu spływa po moim karku aż w dół pleców, wzdłuż kręgosłupa. Zagryzłam dolną wargę, chwilę później czując na niej kciuk Harry'ego, który ją oswobodził od moich zębów. Był zdecydowanie za blisko. Każda część jego ciała była zdecydowanie zbyt blisko mojego, a moje miało na sobie za mało.



             Musiałam przestać tłumić to w sobie. Harry był teraz delikatny, sprawiał, że sama chciałam w tamtym momencie czegoś więcej, to nie było to samo, co przydarzyło nam się kilka dni temu w pokoju moim i Perrie. Ten dotyk sprawiał mi niebywałą przyjemność i działał na mnie tak mocno, że czułam tę rozkosz nawet między nogami, które teraz tak usilnie ściskałam.

              Uniosłam niepewnie, bardzo powoli dłonie i położyłam je na jego karku, chwilę później wplatając palce w jego miękkie włosy. Lubiłam jego włosy. Pachniały jabłkami.

             - Mam to zrobić, Kocie? - powiedział cicho zmienionym, zachrypniętym głosem, który już raz miałam okazję słyszeć. Zacisnęłam powieki i pokiwałam głową, ale wiedziałam, że to nie podziała. Szepnęłam więc ciche potwierdzenie i czekałam.

              Spodziewałam się namiętnego pocałunku, a w zamian za to dostałam normalnego buziaka. Harry jedynie odbił swoje usta od moich, łapiąc przy tym dolną wargę między zęby i delikatnie nią szarpiąc. Nie zabolało, ale było tak bardzo pobudzające, że w sekundę zapragnęłam więcej. Zacisnęłam dłoń, którą trzymałam w jego włosach w pięść i przyciągnęłam jego twarz bliżej swojej.

               Nie spodziewał się tego, ale od razu do mnie przylgnął. Pogłębił natychmiast pocałunek, ale pilnował powolnych ruchów. Czułam jego krocze dokładnie na swojej kobiecości i nie spodziewałam się, że to pobudzi mnie jeszcze bardziej. Był podniecony, a przez to nawet nie wstydziłam się tego, co działo się we mnie. 

              - Powiedz, kiedy mam przestać, okej? - spytał, a ja pokiwałam głową na zgodę. Uśmiechnął się, co poczułam, kiedy po raz kolejny mnie pocałował. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, że aż tak mi tego brakowało. Każde jego sapnięcie czy najmniejszy dotyk sprawiał, że w środku aż się gotowałam, nie wiem jak mogłabym zaprzestać tej znajomości.

               Wsunął swoją dłoń powoli między moje zaciśnięte uda, badając każdy milimetr tej skóry. Poczułam dziwne uczucie w piersiach i bardzo chciałam, żeby w tamtej chwili się nimi zajął. Podniecenie brało górę ponad wstydem i zdrowym rozsądkiem. Kiedy już poczułam, że po prostu muszę złapać oddech, odsunęłam się od niego z głośnym mlaśnięciem i oparłam głowę o chłodną ścianę, oddychając przy tym niemiarowo. Harry opuścił trochę głowę, całując mnie gdzieś w szyję, tylko po to, żeby za chwilę złapać tę skórę zębami i mocno zassać. Mocniej zacisnęłam nogi, więżąc między nimi jego ciepłą dłoń, ale w ogóle się tym nie przejął. Wręcz przeciwnie, przesunął ją wyżej w końcu palcem przesuwając powoli po moich majtkach. 

             - Aż tak? - zaśmiał się cicho, kiedy dotknął moich miejsc intymnych, w których zrobiło się zdecydowanie zbyt wilgotno. Uniosłam jego głowę, wpijając się prędko w jego usta, bo zrobiło mi się głupio, kiedy skomentował stan, w jakim się znajdowałam. Pogłębił pocałunek, dotykając językiem mojego podniebienia, w tym samym czasie całą dłoń układając... tam. Przeszedł mnie kolejny dreszcz i zrobiło się zdecydowanie zbyt gorąco, co w porównaniu do zimnej ściany całkowicie mnie dekoncentrowało. Jęknęłam, kiedy jego usta ponownie zassały skórę mojej szyi, schodząc później leniwymi, mokrymi pocałunkami coraz niżej. Odpiął szybko haftki czarnego stanika, który pomógł mi zdjąć, uwalniając moje piersi, które zaczynały z tego wszystkiego mnie pobolewać i zrobiły się jakieś cięższe. Harry nieśmiało ich dotknął, błądząc językiem w tamtych okolicach, a ja zacisnęłam dłonie w pięści, kiedy dodatkowo zacisnął dłoń na dole. 

             Odlatywałam. Już powoli to czułam, kiedy jego usta zaatakowały każdy z moich sutków, schodząc jeszcze bardziej w dół wzdłuż brzucha, na dłużej zatrzymując się na pępku. Wsunął język w to zagłębienie, a ja odrzuciłam głowę do tyłu tak, że nawet poczułam delikatnie uderzenie, ale w ogóle się tym nie przejęłam. Byłam tak bardzo podniecona, że nawet nie zdawałam sobie sprawy, że to możliwe. Klęknął, co poczułam, kiedy ścisnął mój tyłek, wciąż nie odrywając się od podbrzusza. Czułam, że za moment eksploduję, jeśli nie pomoże mi się choć trochę opanować. Ledwo stałam na nogach i klęłam w myślach, że nie zaczęliśmy na łóżku.

              Spojrzał na mnie z dołu, z pytaniem w oczach, ale zamiast jasnej odpowiedzi, po prostu znów wsunęłam palce w jego włosy. Przyjął to za aprobatę, bo chwilę później jego palce wśliznęły się pod materiał majtek i frustrująco powoli zsuwały go w dół. Zatrzymał go mniej więcej w połowie moich ud. Czułam jego przyspieszony oddech TAM i niecierpliwie mocniej naparłam plecami na ścianę tuż za mną. Nie mogłam już dłużej powstrzymywać głosu, kiedy poczułam jego usta delikatnie odbijające się od mojej kobiecości, a sekundę później powolny, gorący język, wsuwający się między wargi. Przesunął nim po całej mojej długości, a ja jakbym straciła świadomość. Przyjemność była tak nieopisanie ogromna, że jedyne o czym myślałam to to, żeby dotknąć nieba. Jęknęłam kilka razy, kiedy mocniej nacisnął na łechtaczkę albo kiedy zassał jedną z warg. Czułam jego włosy na swojej skórze, a to działało na mnie jeszcze bardziej, sprawiając, że nie miałam pojęcia co w ogóle działo się wokół mnie. Przestało się liczyć to, że jesteśmy w hotelowym pokoju, że stoję naga w szpilkach czy to, że dwa pokoje dalej spała moja kuzynka. Miałam to gdzieś, teraz liczył się Harry, który sprawiał, że czułam rozkosz, rozpływającą się po całym moim ciele. Kiedy zacisnęłam pięść we włosach chłopaka on przyspieszył, poruszając przy tym głową, co sprawiło, że już całkiem odleciałam. Nie wiedziałam ile to trwało, nie miałam pojęcia ile tak stałam ani ile on klęczał przede mną na chłodnych panelach. Nie obchodziło mnie to, chciałam jedynie, żeby nie przerywał. 

               Z mojego gardła co kilka sekund wydostawało się głośniejsze jęknięcie i przyspieszony, płytki oddech. Im głośniej się zachowywałam tym Harry bardziej się pobudzał. Boże...

              Kiedy tylko skończył od razu dźwignął się na nogi i mocno obejmując mnie w talii, przeniósł na łóżko. Kiedy tylko opadłam na miękki materac od razu złapałam go za ramiona i z całej siły przyciągnęłam do siebie, oplatając nogami jego biodra. Pocałował mnie, a ja poczułam obcy smak... mój własny smak, który, o dziwo, ani trochę mi nie przeszkadzał. Wręcz odwrotnie. Szarpnęłam za guzik koszuli Harry'ego, ale szybko się odsunął tak, że nie mogłam go dosięgnąć i sam się z niej rozebrał. No tak, mogłam ją przypadkowo podrzeć. 

               Złapałam za rozporek jego spodni i szybko rozpięłam suwak, a Styles sam zsunął z siebie spodnie.

              - Kurwa. - warknął, między pocałunkami, a ja mocniej ścisnęłam jego ramiona. - Uspokój się, Kocie. - nakazał, a ja aż zamarłam ze stanowczości jego głosu. Zrzucił moje ręce ze swojej szyi i odetchnął ciężko, opuszczając głowę w dół i biorąc kilka głębszych wdechów. 

              - Coś nie tak? - spytałam cichutko, bojąc się, że to pytanie go rozzłości. Nie chciałam przerywać, nie teraz, nie, kiedy byłam tak na to przygotowana.

              - Coś nie tak?! - warknął przez zaciśnięte zęby. - Ty się słyszysz? - burknął, groźnie przymykając powieki. - Jesteś dziewicą. - przypomniał na co się skrzywiłam. - Pieprzony pierwszy raz. - marudził pod nosem.

               - Nie sądzę, żeby ci to przeszkadzało. - mruknęłam, wciąż trochę zadyszana. - Nie psuj mi tego wieczoru, chcę tego. - zapewniłam, a kiedy podniósł na mnie pociemniały wzrok szybko dodałam. - Inaczej powiedziałabym, żebyś przestał. - dźwignęłam się na łokciu, drugą dłonią chwytając za jego brodę i składając delikatny pocałunek na jego miękkich, opuchniętych wargach.



                 Wyglądał jakby się nad tym poważnie zastanawiał. W końcu rzucił jeszcze jedno "kurwa" i zacisnął wargi w cienką linię.

                - Może boleć. - ostrzegł, na co szybko pokiwałam głową na znak, że zdawałam sobie z tego sprawę. 

                  Bolało. Z początku nawet jak cholera. Miałam wrażenie, że coś mnie od środka blokuje, że Harry robi to na siłę. W moich oczach pojawiły się łzy i mocno zacisnęłam szczęki, żeby nie wydać z siebie jęku przepełnionego bólem, którego właśnie doświadczałam. Ruchy chłopaka były bardzo powolne, ale mimo to spodziewałam się większej przyjemności. Wbijałam paznokcie w jego skórę na plecach, jakby to miało złagodzić to uczucie. Faktycznie pojawiała się przez moment mgiełka przyjemności, ale nie potrafiłam się na niej skupić, kiedy cierpiałam. 

                  Harry dopiero po czasie to zauważył. Warknął kolejny raz i błyskawicznie ze mnie wyszedł, pozostawiając całkiem samą na tej pościeli. Momentalnie zrobiło mi się zimno. Jęknęłam cicho jego imię, a on jakby znikąd pojawił się tuż obok, porywając moje ciało do uścisku. Nie mogłam ruszyć z początku nogami, to wszystko jakby mnie sparaliżowało, ale uśmiechnęłam się na myśl, że leżał tuż przy mnie i cicho szeptał do ucha słowa, które miały mnie uspokoić. 

                  - Harry!

LIAM?!


______________
*W USA do kasyna można wejść od 21 lat.
Eh, sceny porno nie są dla mnie, mam nadzieję, że nie obrzydziłam wam życia :P
+ Wiem, że scena w kasynie niby jest króciutka, ale potem do niej nawiążę :).
Mega długo wyszło, co?
Kac was trzyma, czy tylko mnie? ;d

42 comments

  1. Boski !!! Czekam nn ;*
    Xoxo @JustynaJanik3

    ReplyDelete
  2. czytam dopiero 4 rozdział, ale agbhadsjcnds, muszę Cię pochwalić.
    to zdecydowanie najlepsze opowiadanie jakie czytałam o 1D, lepsze od tych wszystkich Darków i Afterów. czyta się rewelacyjnie, fabuła ciekawa i naprawdę jest rewelacyjnie napisane. wracam do czytania, podejrzewam, że przez Ciebie nie będę spała całą noc! uhg

    ReplyDelete
    Replies
    1. AWWWWW BOŻE, TAK BARDZO CI DZIĘKUJĘ, ZA DZIENNĄ DAWKĘ PODWYŻSZACZA SAMOOCENY
      bardzo dziękuję i... mam nadzieję, że nie zarwiesz nocki :P

      Delete
  3. jest 4.30 w nocy, a ja właśnie skonczyłam czytać. za godzinkę wstaje do szkoły. to jest genialne i dziwie się, że tak mało osób tutaj zagląda! cały czas czekam na moment, który miał miejsce w prologu. jest tak pięknie, a potem Harry się tak zachowa?! jak?!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ups... Powiedz mi, proszę, że nie zaspałaś ani nic!
      Bardzo dziękuję za te słowa i akcja z prologu już niedługo :)
      Czy ja wiem czy pięknie? Ja tam nie lubię takiego Hazzy ;p
      UWIELBIAM CIE :*

      Delete
    2. nie poszłam do szkoły, bo byłam za bardzo zmęczona. ale nie żałuję :D piszesz serio rewelacyjnie i jestem pod wielkim wrażeniem, bo przeczytałam już w życiu mnóstwo książek i to fanfiction jest napisane lepiej niż połowa z nich! teraz tylko czekam aż Cię ktoś odkryje i wydasz własną książkę. <3

      Delete
    3. Mam nadzieje, ze twoi rodzice mnie zabija :D
      Dziekuje <3

      Delete
  4. Mmmm zboczony odcinek :3
    To Liam? miało oznaczać, że on tam wszedł?!
    Jejku on ich nakrył! :OO
    Harry ma siostry może kiedyś wpleciesz je do rozdziału? ^^ Byłoby fajnie. W ogóle VEGAS? Fajnie i ciekawe mnie to kasyno, bo nawet nie rozumiałam tego z tymi kartami :x No nic nie przepadam za grami karcianymi. Rozdział jest świetny i zboczooony :3 Kocham to opowiadanie <3
    Nie tylko ty miałam kaca, a z ,,lekka" też :)
    http://memory-ff.blogspot.com/

    ReplyDelete
    Replies
    1. Mmmmm... no torszkę :)
      Czy wszedł czy nie wszedł - do następnego :D
      Siostry Hazzy się pojawią, spokojna twoja... no właśnie :P
      VEGAS, NIE?! Też się mega jaram tym miejscem, a co do kart... No ja też wiem tylko jak to wygląda teorytycznie, ale w praktyce wymiękam ;d
      Dziękuję bardzo i... pjona :< Musimy nauczyc sie pic ;c

      Delete
  5. ahhh, czegoś takiego właśnie szukałam. opowiadanie odbiegające od tych wszystkich, które czytam. piszesz naprawdę dobrze i cała fabuła jest ciekawa i pochłania. wszystko jest tak dobrze opisane.. podoba mi się :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ojejku :)))))
      Dziekuje bardzo :* ciesze sie, ze ci sie podoba :D

      Delete
  6. Kolejny rozdział.
    Twoje opowiadanie jest jednym z najlepszych i najciekawszych jakie czytałam
    @McWhiteWalls

    ReplyDelete
    Replies
    1. *rumieni sie*
      Awwww stop it, you! c:
      Dziekuuuuje :*

      Delete
  7. O dżizzz będę o tym myśleć cały dzień! *o*
    Ale jak? co ? gdzie? Oni ! a Liam ? Żeeee cooooo ?! O_O
    Nie wiem co mam napisać. Byłaś po sylwestrze a napisałaś rozdział ?! No niemożliwe! Weź po prostu jesteś genialna! Wiedz, że Cię wielbię! ^.^
    A kiedy kolejny rozdział ? Oo i jeśli po pijaku piszesz tak długie rozdziały to chyba będę musiała Ci coś wysłać xD Nie no świruję. ;P Ale rozdział zajebiaszczy!! :D
    To do następnego! :*
    Kasia <33

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hahahaha, reakcja najs :d
      Dziekuje dziekuje dziekuje!! :*
      I tak, powaznie bylam po alko haha.
      BARDZO CHETNIE PRZYJME %
      Dziekuje raz jeszcze <3

      Delete
  8. A jak miałam na to zareagować ? Nie da się inaczej xD
    Nie no coś ty, to były żarty. Jak napisałaś, że wlałaś w siebie za dużą ilość alkoholu to nie wyślę. Heloooooł Gabryśka trzeba o Ciebie dbać bo kto będzie nam wtedy pisał zajebiaszcze rozdziały ? <3 ;p

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hahahahaha, ktos by sie znalazl :*

      Delete
  9. O nieee, raczej nie, co ja piszę - na pewno nie. :*
    A na kiedy przewidujesz kolejny rozdział, bo trochę się nudzę, nie mam już co ze sobą zrobić ? xD

    ReplyDelete
    Replies
    1. Hahahaha :D
      No wlasnie zbieram sie, ale cos nie moge :d
      Najpozniej w poniedzialek prawdopodobnie :)

      Delete
  10. Oo to fajnie. :D
    Ło Boże jak mi się nudzi :/ A Ty co robisz jak nie ma nic w telewizji w necie też nic ciekawego, nikogo w domu nie ma itp. ? Musisz mi doradzić bo się chyba zanudzę na śmierć. Może jakieś inne blogi czy filmy polecasz ? Przepraszam za kłopot :P :*

    ReplyDelete
    Replies
    1. Jak nigdzie nie wychodze to przegladam tumblr *.* pochlaniacz czasu :)
      Ogladasz pretty little liars? Jesli nie to idealne na nude :p
      Polecam jeszcze film "przebudzenie" ogladalam wczoraj - genialny :d

      Delete
  11. Ogląda to moja siostra więc może ja też zacznę ale pewni już kilka sezonów jest ;p
    A to "przebudzenie" to horror, bo niestety takich to moja psychika nie toleruje. xD

    ReplyDelete
    Replies
    1. Taki z tego horror jak ze zmierzchu xd to zwykly thriller

      Delete
    2. Ooo to dobrze :)

      Delete
    3. A tak wgl to na tym avku to jest Twoje zdjęcie ?

      Delete
    4. Nieee :) jakis przypadkowy tumblr

      Delete
    5. Bo ładne jest :) A może kiedyś dodasz swoje zdjęcie ? Pomyślisz o tym ? :D <3

      Delete
    6. boooo twoi czytelnicy chcieli by poznać twoją skromną osobę :DD że się wypowiem :P

      Delete
    7. ale ja jestem wstydliwa ;d

      Delete
    8. Dokładni! Zgadzam się z Kinss Wo! :D
      No weź nie bądź taka, wstaw swoje zdjęcie, najlepiej by było gdybyś wstawiła z 18 rozdziałem :D :*

      Delete
    9. *Dokładnie tam miało być xd widzisz tak się podjarałam tym żebyś wstawiła zdjęcie że nawet nie wiem co piszę xd

      Delete
    10. Naprawdę nie rozumiem dlaczego tak wam na tym zależy... W końcu to nic nie wprowadzi, a ja będę czuła się źle.

      Delete
    11. Wiemy ale po prostu chcemy Cię zobaczyć :D
      No ale zgoda skoro nie chcesz to nie wstawiaj ;]
      Już nie będę nalegać skoro się wstydzisz ;P

      Delete
  12. A ja pod tym rozdziałem tak na ostatku piszę.. No ale znów musiałam się przygotować psychicznie na takiego Harrego, bo.. nadal czuje, że nie jest wobec niej szczery.. i jeszcze ta scena z prologu.. Boje sie.. Boje się o Claudię, bo wiem, że ten palant ją zrani. Ale ten... ty masz te ''moc'' i może być pięknie, nie? Przynajmniej trochę pięknie.. odrobinę pięknie?
    Mniej fałszywie?
    Piszesz cuudownie, ale serio, czuję, że główna bohaterka popełniła jakiś cholerny błąd! A to wszystko przez ten zakład, mi się tak wydaje.. I PROLOG! Chociaż nwm, czy akcja z prologu będzie za niedługo..
    Proszę uświadom mnie, czy.. no czy on jest taki zły, czy mi się wydaję? Bo chyba na serio zaczynam się gubić we własnych myślach.. bo tak bardzo bym chciała.. no.. takiego ♥Harrego♥ (jeżeli rozumiesz)
    No to ten.. sory, że dziś tak krótko, i sooory, ale musze już kończyć, bo ból z oczu emituje mi prosto do mózgu.. Kurwa, tak bardzo chcę spać :( głupia szkoła :(
    Wesołych świąt wielkanocnych, i miłego [długiego] weekendu.


    Ps. Już od jakiegoś czasu chciałam cie poprosić, o zlikwidowanie zakazu kopiowania. no bo mimo wszystko, jeżeli ktoś będzie chciał skopiować treść, to po prostu.. przepisze.. a to okropinie niewygodne, kiedy chce dać np. ''odśwież'' a to mi blokuje, albo np jak dziś dałaś te linki do sukienek, to chciałam je otworzyć w nowej karcie, ale nie mogłam, bo kiedy tylko kliknęłam prawy pzycisk myszki, to.. wiesz..

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nieważne czy na ostatku, ważne, że jest <3
      Kurczę... Pierwszy akapit przemilczę, bo... No bo niestety tak :(
      Też mi się wydaję, że Cloudy popełniła błąd, w końcu bardzo krótko się znają, prawda? Szczególnie, że właściwie prawie nic o Harry'm nie wie, jedynie pociąga ją fizycznie i chyba na tym tak naprawdę opiera się jej przywiązanie do niego.
      Ah, ten prolog. Zagadka, nie? :D Nie zdradzę w jakich okolicznościach nastąpi ta scena, ale... ale... no właśnie :P
      To czy jest zły czy to tylko gra zostawiam wam w słodkiej niepewności. :) W każdym razie w planach mam wyjaśnienie niemal wszystkich wątków do końca, a jesteśmy już w połowie, także... jeszcze troszeczkę. Wytrzymaj, ok? Dla mnie? :* haha
      Nawzajeeem <3

      Ps. Jak tylko wstawię następny rozdział to tę blokadę usunę ;)

      Delete
    2. Pfff, że niby miałabym nie wytrzymać? Uzależniłam się od tego opowiadania ^^ Już w połowie!? Ale będzie Happy And, nie nie?
      Za dużo pytań.. xd Sorkaa... to kiedy next? :D

      Delete
    3. Awwww.... :D
      Właśnie nie wiem, bo chciałam zrobić drugą część, ale jeszcze nad tym myślę ;p

      Delete
  13. Cześć! :D Kiedy kolejny rozdział ?
    I jeszcze jedno pytanko planujesz jeszcze kolejne tak jakby części tego opowiadania ? :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Czesc :)
      Bede probowac skonczyc go jutro.
      I tak, planowalam tak jakby drugi tom :D

      Delete