Tuesday, January 14, 2014

19: Leila's life.

Tydzień później...




Leila.
          Białe ściany przykrywały całe pole widzenia jej wykończonych i załzawionych oczu. Jej twarz pokryta kroplami potu nabrała ciemnoczerwonego koloru. Jej włosy jakby wypłowiały, niegdyś promienny, słoneczny blond zastąpiła teraz szarość i ciemność. Kolor jej oczu z błękitu przerodził się w ciemnoniebieski, smutny i pełen niepewności. Jej paznokcie wbijały się w materiał białego prześcieradła, które zaplamione w tych miejscach niewielkimi plamkami krwi groźnie spoglądały na chłopaka, który stał tuż obok i całkowicie biernie się temu przyglądał. Nie była w stanie wykrzyczeć jego imienia, nawet wyszeptać. Nie potrafiła wziąć głębszego oddechu, ból roznosił się po całym jej ciele, paraliżując je i usztywniając. Nie czuła swoich nóg, jedyne na czym mogła się skupić to ostry ból podbrzusza i niemiarowy, płytki oddech, który dawały jej płuca.



        - Jest tego coraz więcej. - mruknął niski, męski głos z jej prawej strony. Od razu obróciła głowę w tamtą stronę, rozpoznając w mężczyźnie kogoś bardzo jej bliskiego. Nie miała siły zareagować, więc po prostu utkwiła w nim zmęczony wzrok.



       Liam podszedł niepewnie do niej, a kiedy uniosła dłoń, żeby mógł za nią złapać nawet nie zwrócił na to swojej uwagi. Zamiast tego chwycił między palce materiał prześcieradła, na którym pozostała jej krew z poranionych dłoni i przyjrzał się temu z zainteresowaniem.

        - Nie dasz rady, Leila. - odezwał się ponownie. - Tego jest za dużo.

        Pragnęła zrozumieć, co stara się jej przekazać, o czym mówi, czego miało być za dużo. Nie potrafiła się tym teraz zająć, ból jeszcze bardziej rozdzierał jej ciało, a strach sparaliżował wszystkie mięśnie. 

         Przegryzła dolną wargę, czując w ustach metaliczny posmak krwi. Wygięła ciało w łuk, starając się jak najbardziej zmniejszyć to, co w tamtej chwili czuła. 

        - Leila... - usłyszała jakby zza mgły, jakby ktoś stanął za ścianą i cicho mruczał jej imię.

        - Leila... - powtórzył już odrobinę głośniej, a ona szarpnęła się na swoim miejscu i mocniej zacisnęła małe dłonie w pięści.

        - Leila! 

         

         Wyszarpałam się z objęć snu tak szybko, jak tylko zdołałam. Przed oczami wciąż widziałam ciemność, mój oddech oszalał, nie potrafiłam się uspokoić. Moje dłonie w przerażającym amoku, starały się jakkolwiek sprawdzić, czy to co teraz działo się wokół mnie było już realną rzeczywistością, a nie wytworem udręczonego umysłu.

         - Leila, w porządku? - zapytał cichy, zachrypnięty odrobinę głos. Od razu go rozpoznałam.

         - Harry? - mruknęłam z na wpół przymkniętymi powiekami i niepewnie odgarnęłam grzywkę do tyłu, żeby móc lepiej mu się przyjrzeć.

         Uśmiechnął się, unosząc w górę prawy kącik ust i przysunął trochę bliżej. Leżałam na boku, więc przysunęłam tyłek bliżej oparcia, żeby zrobić mu miejsce. Oparł się plecami o boje biodro, a ja przeczesałam palcami potargane włosy. Wciąż nie mogłam otrząsnąć się z koszmaru...

          - Trochę jęczałaś. - wypomniał. - Śniłem ci się? - zaśmiał się, a ja puknęłam się w czoło, pokazując mu, co w tamtej chwili o nim myślałam. Postanowiłam zająć się rozmyślaniem nad moim mózgiem, kiedy Styles wyjdzie z mojego salonu.

          - Cloudy nie ma. - warknęłam, wciąż nie podnosząc głowy z poduszek. Odetchnęłam ciężko i poprawiłam się na swoim miejscu, przez przypadek kopiąc chłopaka w nogę, ale tego nie skomentował.

          - Nie przyszedłem do niej. - prychnął, jakby urażony moim pytaniem na co zmarszczyłam czoło.

          - Słuchaj, Harry. - mruknęłam zmęczona. - Nie wiem, co się wydarzyło między wami w Vegas, ale nie mam zamiaru w tym uczestniczyć, okej? Cloudy chodzi przybita, nie rozmawia ze mną. Nie chcę wchodzić w tę sprawę, bo sama jeszcze nie poukładałam swoich i raczej marny ze mnie pożytek. - stwierdziłam, gapiąc się głupio w sufit. - Dlatego, spadaj stąd, bo nie masz czego tu szukać. - warknęłam trochę zbyt ostro, ale wiedziałam, że Harry nie weźmie tego do siebie.

          Oparł się wygodniej o moje uda, ramię przekładając przez kanapę i wbił we mnie rozbawione spojrzenie. Uniosłam dłoń w górę i wystawiłam w jego kierunku środkowy palec.

           - Nie wiem kiedy ty się zrobiłaś taka wulgarna... - skomentował oschle.


           - Oh, może wtedy, kiedy przestałam cię lubić? - przewróciłam oczami, opierając dłonie na kanapie i dźwignęłam się na nich, przechodząc płynnie do pozycji siedzącej. Poprawiłam koc na moich nogach i opadłam ramieniem na oparcie kanapy kilkadziesiąt centymetrów od łokcia Stylesa.

           - Chyba mi to umknęło. - wyszczerzył się, na co prychnęłam cicho.

           - Zauważyłam. - wymamrotałam trochę już zmęczona tą bezsensowną wymianą zdań.

           Nie byłam pewna, czy miałam jeszcze o czym z nim rozmawiać. Nasza znajomość ograniczała się teraz do krótkich pogawędek o niczym. Trochę faktycznie było mi przykro z tego powodu, ale na pewno tego nie żałowałam. Harry wcześniej był zupełnie innym człowiekiem, za którym momentami naprawdę tęsknię. Chciałabym móc zadzwonić do niego w środku nocy i wyciągnąć na spacer, żeby się powyżalać, ale te czasy bezpowrotnie minęły od jego pamiętnej kłótni z Niallem. To właściwie ostatecznie zadecydowało o rozpadzie niektórych z przyjaźni. Część opowiedziała się za Horanem, a druga za Loczkiem. Ja też miałam swoje zdanie w tej sprawie. Niestety.

           - Chciałeś coś konkretnego czy wpadłeś na herbatę i ploty? - zironizowałam, ale odetchnęłam ciężko ze zrezygnowaniem, dając mu w ten sposób do zrozumienia, że już nie będę próbowała go wyrzucić. To i tak nie miało sensu, prościej było po prostu mu ulec. 

            - Przyszedłem na wspominki. - uniósł brwi, a z jego twarzy nie schodził uśmiech, który znałam aż za dobrze. Doskonale wiedział, co chciał osiągnąć tą wizytą.

            - Nie będę gadać o wakacjach. - urwałam temat. - Ani dzisiaj, ani jutro, ani nigdy. Mieliśmy o tym zapomnieć, prawda? - spanikowałam. - No więc właśnie. Zapomnij. - przeczesałam nerwowo dłonią włosy. - Chcesz tą herbatę? 

            - Nie wyganiasz mnie? - spytał, otwierając szeroko usta w komicznym geście i położył dłoń na sercu. -Naprawdę?

             - I tak nie wyjdziesz.

             - No. - urwał i nagle, jakby dostał kopa w tyłek poruszył się gwałtownie na swoim miejscu, opadając plecami na oparcie kanapy i moje kolano, na co cicho jęknęłam. - A teraz poważnie, chcę to wyjaśnić.

             - Przestań, proszę cię. - potarłam dłonią czoło, domyślając się, że nie będzie tak łatwo zakończyć tą rozmowę. - Po prostu odpuść, okej? Minęły dwa lata. Dwa pieprzone lata, a ty teraz chcesz nagle o wszystkim rozmawiać?! Ogarnij się!



             - Ten... - dźgnął mnie palcem delikatnie w brzuch. - ... Obcy mnie zainspirował. - odchyliłam głowę do tyłu załamana, że nie da się go przekonać. Zignorowałam uwagę o moim... obecnym stanie. Nie mogłam znów dać ponieść się emocjom. Jeszcze tego brakowało, żeby Styles widział jak płaczę... - Myślę, że Niall...

             - Nialla w to nie mieszaj! - przerwałam mu, czując jak po moich plecach przechodzą dreszcze nerwów.

             - No więc Niall - zaczął perfidnie. - mógłby troszeczkę bardziej się...

             - Dość. - podniosłam głos, machając dłonią tuż przed jego twarzą.

             - Wiesz, wydaje mi się, że on mógł to ugrać. Rozumiesz, jakoś tak sprytnie rozegrać, a że...

             - Kurwa, Styles, ty się słyszysz?! - wybuchnęłam, zginając nogi w kolanach i podkulając je pod tyłek. Usiadłam wyżej, żeby jego twarz znajdowała się na wysokości mojej. Za nic nie chciałam teraz o tym myśleć. - Tobie już całkiem ten mózg wyparował?! Jak w ogóle śmiesz twierdzić, że jest to jego wina?! On jest najmniej winną osobą w całym tym gównie! On po prostu stał z boku podczas kiedy my... Robiliśmy to, co robiliśmy. Przesadzaliśmy, Harry, to był miesiąc moich najlepszych wakacji w życiu, ale zastanów się ile szkód tym wyrządziliśmy! Co ta biedna dziewczyna musiała przez ciebie...

             - Przeze mnie?! - krzyknął, a ja zacisnęłam usta w cienką linię. Nie byłam pewna czy Justine jest w domu i czy aby na pewno nie słyszy naszej "wymiany zdań", dyskusji czy jakkolwiek nazwać tę kłótnię. 

             - Mówiłam, żeby do tego nie wracać. - przypomniałam, siląc się na spokój.

             - Dlaczego, kurwa, wciąż stoisz po jego stronie?! Macie się w dupie odkąd wróciliśmy do domu, a ty dalej murem za nim! 

             - Dziwisz mi się? - spytałam retorycznie. - To, że ze sobą nie rozmawiamy nie oznacza, że mam wieszać na nim wszystkie psy w okolicy i gadać po kątach jak w pieprzonym gimnazjum*! Moje zdanie jest niezmienne od dwóch lat i wiem, że gdzieś głęboko sam się o to obwiniasz i dlatego szukasz idiotycznych wytłumaczeń i kolejnych osób, którymi możesz się usprawiedliwić. Masz Zayna i Louisa po swojej stronie, sądzę, że Liama też nie musiałbyś długo przekonywać do swoich racji, ale cholera jasna, ja byłam tego świadkiem! Byłam z tobą wtedy i doskonale oboje wiemy, co się wydarzyło! Wiemy, co spotkało Jasona i wiemy... - przerwał mi prędko.

              - Gówno wiemy! - krzyknął, a ja wzięłam głęboki, uspakajający oddech, posyłając chłopakowi nienawistne spojrzenie. - To, że ta... - zawahał się i powstrzymał od wulgaryzmu. - Dziewczyna...

              - Poroniła, idioto! Poroniła przez gwałt, czy do ciebie to nie może dotrzeć?! - wyrzuciłam z siebie, widząc jak z sekundy na sekundę twarz Harry'ego się zmienia. Ze złości przechodzi w przerażenie tylko po to, żeby za chwilę znów ogarnęła go wściekłość. Był teraz podany jak na dłoni, wypuścił na zewnątrz wszystkie swoje emocje, a ja właśnie dostrzegłam w nim pierwszy raz od ponad dwóch lat chłopaka, z którym się zaprzyjaźniłam i z którym spędziłam tak wiele czasu... - Widzieliśmy to, Harry. - szepnęłam, czując jak do moich oczu napływały łzy. - Boże, czasem dalej śni mi się to po nocach... 

              - To nie jest nasza wina. - warknął ostro. - Właśnie dlatego przyszedłem tu dzisiaj, jasne? Żeby uświadomić ci, że to nie jest nasza pierdolona wina! - wstał prędko ze swojego miejsca i nerwowo przeszedł się wzdłuż kanapy, wsuwając dłonie w swoje włosy i zaciskając je w pięści. Odchylił głowę do tyłu, biorąc głębszy oddech. - Stało się, nic na to nie poradzimy, a Jason...

               - Dosyć, Harry. - urwałam, będąc bliska płaczu. - Jason to zamknięta sprawa, do której nie chcę wracać, okej? Ja... Ja prawie nic z tego nie pamiętam. - starłam szybko wierzchem dłoni jedyną łzę, jaka spłynęła z mojego oka. - Ty też. Byliśmy na haju, właściwie przez cały czas, a to co działo się wokół nas... Cholera, Harry, ja nie wiem jak mogliśmy do tego dopuścić. Ta dziewczyna, On, Sam... To chyba najmroczniejszy okres mojego życia...

               Wypuścił ze świstem powietrze z ust i zagryzł dolną wargę tak mocno, że aż zrobiła się biała, a jego zęby zatopiły się w cienkiej skórce. 

                - I nie chcę, żebyś wspominał o tym Claudii. Liamowi zresztą też. - szepnęłam. - Niech to pozostanie między nami, w porządku? Chcę o tym zapomnieć.

                Z wyczekiwaniem wpatrywałam się w jego postać. Nie odpowiadał. Boże, nie odpowiadał.

                - Ona u niego jest? - zmienił szybko temat na moją kuzynkę, a ja milczałam. - Leila! - upomniał. - Czy Claudia jest z Horanem?!

                Potwierdziłam, a pół minuty później już go nie było.











***





Claudia.
                Trzy razy się zastanowię następnym razem przed wzięciem czegokolwiek do ust. A przede wszystkim jeśli w grę wchodził alkohol. Niall widział, że od pewnego czasu byłam jakaś przybita i zaprosił mnie do siebie. Okazało się, że jego drużyna gra w przyszły weekend ważny mecz i chłopcy chcieli się gdzieś wyluzować, więc urządzili sporą imprezę. Byli naturalnie wszyscy, oprócz Harry'ego, ale on przecież już nawet nie grał. Trochę mnie ciekawiło czy miałby szansę wrócić do składu, bo trochę się obwiniałam. W końcu gdybyśmy nie dali przyłapać się Barlettowi. STOP! Koniec myśli o Harrym.

                 Harry nie odezwał się od weekendu, a raczej od naszej kłótni w naszym wspólnym pokoju hotelowym. Widywałam go kilka razy w szkole, zawsze jednak z daleka i nigdy nie przechodziłam bezpośrednie obok niego na korytarzu, za co dziękowałam Bogu. Przepłakałam dwa wieczory, że pozwoliłam mu się do siebie zbliżyć znaczne bardziej niż zakładałam. Za kogo on mnie musiał mieć...

                 Nie, koniec. Czułam, że zaraz się rozpłaczę, a alkohol szalejący w moich żyłach zdecydowanie by to ułatwił. Byłam sama w dużej, przestronnej kuchni państwa Horan i od razu podeszłam do zamrażarki. Miałam ochotę na coś chłodnego, w domu było chyba z pięćdziesiąt ludzi i było przeraźliwie gorąco. Z salonu dobiegały głośne dźwięki muzyki, którą kontrolował nieustannie Zayn. Perrie się nie pojawiła. Co za pech...

                - Okradasz mnie? - usłyszałam nagle, kiedy moja głowa praktycznie znajdowała się wewnątrz zamrażalnika. Tak się przestraszyłam, że aż podskoczyłam, uderzając się głową o ścianę i wydając z siebie żałosny jęk. Położyłam w tamtym miejscu rozłożoną dłoń i przymknęłam oczy z bólu, jaki ogarnął moją głowę. Zaśmiałam się idiotycznie - zapamiętaj, Cloudy. Ani grama piwa więcej.

                - Szukam lodów, czy coś... - odezwałam się speszona i otworzyłam szerzej drzwiczki, kiedy Niall podszedł bliżej stając bok mnie. Zdecydowanie zbyt blisko. Kiedy się nachylił, jego koszulka opadła na kark, przez co odsłonił kawałek skóry na dole pleców. Stop! Wzrok w górę!

                 Przeszukiwał szuflady po kolei aż w końcu wyjął z jednej...

                - Dlaczego wyjmujesz szpinak? - spytałam, unosząc jedną brew.

                - Bingo! - krzyknął wyraźnie czymś ucieszony, a ja schyliłam się, żeby móc podglądnąć co tam robił. Moja twarz znajdowała się bardzo blisko jego lewego policzka. Wyjął ze środka szybkim szarpnięciem okropnie zimne, plastikowe pudełko i wcisnął mi je w dłonie.

                 - Ukryłeś lody pod szpinakiem? - jeszcze raz uniosłam jedną brew, ale tym razem mógł to zauważyć. Zaśmiał się cicho pod nosem i wsadził warzywo z powrotem.
 
                 - Błagam cię, kto będzie grzebał w szufladzie z tym zielskiem... 

                 - Ja lubię szpinak. - wzruszyłam ramionami. - Jest zdrowy i ma dużo witamin. Ma też białko, które...

                 - Zatkaj się tym. - zaśmiał się, podając mi dużą łyżkę. Sam zgarnął drugą i zamknął biodrem szufladę.

                 Otworzyłam pudełko i zobaczyłam dużą kostkę lodów z trzema paskami smaków. Rzuciłam się na karmelowe i wysunęłam rękę w stronę Nialla, który zaczął zajmować się tym truskawkowym. Po prostu staliśmy w jego kuchni z tyłkami opartymi o kuchenny blat, nasze ramiona się dotykały i jedliśmy lody z jednego pudełka, ale dwoma osobnymi łyżkami. Nie powinnam się tym aż tak przejmować.

                 - Mogę spróbować? - spytał w tak niewinny sposób, że aż nie mogłam uwierzyć, że potrafi tak bardzo zmieniać swój sposób bycia zależnie od sytuacji. Uśmiechnęłam się nieśmiało i nabrałam na łyżkę trochę lodów i uniosłam powoli dłoń w górę. Speszyło mnie to, ale z drugiej strony bardzo mi się spodobało. To było takie subtelne, delikatne i słodkie, kiedy wsunęłam łyżkę między jego rozchylone wargi. Zupełnie inne niż sposoby Harry'ego na zbliżenie... 

                  Zaśmiałam się pod nosem, kiedy blondyn zrobił to samo. Poczułam na języku przyjemny smak truskawki i nabrałam ochoty na więcej, ale wolałam nie mówić tego głośno. Procenty w mojej krwi zdecydowanie mnie jednak do tego namawiały...

                   Dalej jedliśmy w ciszy, uśmiechając się do siebie tylko co kilka chwil. Zauważył chyba moją nieśmiałość, więc nie naciskał. Kolejna konfrontacja z wiecznie złośliwym Stylesem...

                   Kiedy napchaliśmy się lodami, a nasze brzuchy wydęło od samego patrzenia na tą słodycz, Niall znów schował je pod szpinakiem. Chowa je przed mamą, czy co?

                   Jak już wstawał dostrzegłam na jego białej koszulce małą, różową plamkę, która była jeszcze mokra od roztapiającego się na niej lodu. Uniosłam dłoń do ust i nie mogłam pohamować śmiechu "słodkiej idiotki", który właśnie mnie napadł. Po prostu oparłam się z powrotem o blat i nie mogłam uwierzyć w jego niezdarność.

                   - Śmiejesz się ze mnie? - zapytał, marszcząc brwi w niezrozumieniu. Przytaknęłam szybko głową, tłumiąc go w sobie jeszcze bardziej. Horan groźnie zmrużył oczy i w sekundę pojawił się tuż przede mną. Oparł dłonie po obu moich stronach tak blisko, że czułam jego przedramiona na swoich biodrach. Jego twarz znajdowała się teraz niebezpiecznie blisko, a ja nie mogłam, po prostu nie potrafiłam spojrzeć mu w oczy. Chwyciła więc dwoma palcami materiał jego t-shirtu i uniosłam trochę do góry, pokazując w ten sposób, co tak bardzo mnie bawiło.

                   - Cholera. - mruknął, a na jego usta także wpełzł szeroki uśmiech. Nie odsunął jednak swojej twarzy ani na centymetr, dzięki czemu moje czoło właściwie stykało się w jego nosem. - Ty też wyglądasz niesamowicie seksownie z karmelową plamką na brodzie. - zaśmiał się cicho, na co otworzyłam szeroko oczy. Odruchowo chciałam unieść dłoń i szybko ją zetrzeć, zanim ktokolwiek inny ją zauważy i strzeli mi fotkę swoim amerykańskim iphone'em i wstawi... gdziekolwiek amerykanie wstawiają takie zdjęcia.

                   Niall jednak chwycił mnie stanowczo za nadgarstek mniej więcej na połowie wysokości. Posłał mi spokojne spojrzenie i zniżył delikatnie głowę, na co automatycznie wstrzymałam oddech. Nie, nie, nie... Nie tak miało być. Nie mogłam czuć jego chłodnego od lodów oddechu na swoich ustach, nie...
Poczułam jego miękkie usta w dole brody. Delikatnie mnie nimi dotknął, sunąc językiem po skórze przez jakąś ćwierć sekundy. Ćwierć sekundy do zawału...

                   Powoli się odsunął, przyjmując na twarz szeroki, zadowolony uśmiech. Dopiero teraz spojrzałam w jego oczy, które aż emanuowały czymś intrygującym. Ich błękit był tak głęboki... Rzęsy ślicznie okalały jego powieki, a...

                   Znów śmiech ogarnął mój umysł zanim nawet zdałam sobie sprawę, co tak naprawdę mnie śmieszyło. Kiedy zatrzymałam spojrzenie na jego ustach zobaczyłam wokół dolnej wargi słodką, truskawkową obramówkę z lodów. Chłopak jeszcze bardziej zmarszczył brwi w niezrozumieniu, a ja uniosłam dłonie, kładąc je ostrożnie na jego policzkach.

                    Nie chciałam robić tego jego sposobem, nie miałam zamiaru go całować. Nie wyleczyłam się jeszcze z jednego chłopaka. Myśli o Harry'm wciąż bolały.

                    Przesunęłam oba kciuki na jego kolną wargę i delikatnie ją potarłam.

                - Masz siedemnaście lat i nie potrafisz jeść tak, żeby się nie ubrudzić? - zaśmiałam się cicho, próbując zetrzeć maź z jego twarzy, na co uśmiechnął się jeszcze głębiej. Niespodziewanie uchylił usta tak, że opuszek mojego palca wśliznął się prosto na jego język. Od razu, odruchowo go cofnęłam, zanim zdałam sobie sprawę, że było to całkiem przyjemne uczucie. Usłyszałam cichy śmiech Nialla, a chwilę później swój, więc ostrożnie dotknęłam palcem jeszcze raz jego warg, które i tym razem delikatnie rozchylił, a ja już się nie cofałam. Może z zewnątrz wyglądało to nieco dziwnie, ale było bardzo seksowne. Przesunęłam palcem po koniuszku jego języka, starając się jednocześnie zetrzeć ostatnie ślady lodów z jego twarzy, które zlizywał z mojej skóry. 

                 - Dobrze się bawisz, Kocie?

Harry.



______________
*W Ameryce nie ma typowego gimnazjum. Chodzi mi o wiek takiej jakby piątej klasy podstawówki :).
Okeeeej. Time for explain. Nie było mnie, ale musicie zrozumieć, że mam nagonkę. Kiedy jestem w domu tak to niestety wygląda, że nie mam nawet czasu zrobić siku. Nadrabiam to, co mnie ominęło w szkole przez tych kilka tygodni, przygotowuję się do egzaminów wszelkiego rodzaju i robię zadania do przodu, żebym nie miała problemów, kiedy znów wyjadę. Na szczęście mam ferie od 3 lutego, więc powinno wszystko wrócić do normy w lutym właśnie. Tzn w domu będę do końca ferii, ale to 2 tygodnie BEZ SZKOŁY, więc nie powinno być problemu ze wstawianiem nowości :). Jak tylko wyjadę wszystko będzie tak jak wcześniej, spoko ;p.

+ Chciałybyście drugi tom? Przypominam, że minęliśmy już połowę rozdziałów :).

++Jak się podobało? Ktoś ma jakiś pomysł co to za linia frontu Leila-Harry-Niall? Macie pomysł, o co im poszło? Było sporo w tym rozdziale podpowiedzi! :)
Kocham Was i do następnego, xoxo.

ASK

19 comments

  1. O MÓJ BOŻE ! tak cholernie czekałam na ten rozdział, po liście Harry'ego. Podejrzewałam, że może Harry był w niej zakochany czy coś, jakaś chemia między nimi, ale teraz widzę, że to co innego. Strasznie mnie ciekawi co się wydarzyło, miałam nawet podejrzenie, że to Harry zgwałcił tą dziewczynę, ale kurczę, posunąłby się tak daleko i uważał że to nie jego wina ? Mam nadzieję, że nie !
    Cloudy i Niall są strasznie słodcy i byliby cholernie fajną parą... gdyby nie było tu roli Harry'ego.. A ta scena z lodami ?! Jaaaaa, chciałam, żeby ją pocałował, i żeby wtedy ona jego, ale kurczę, to jeszcze nie to. Jeszcze bo mam nadzieję, że wkrótce do czegoś tam dojdzie.
    No i Harry na końcu, zawsze w odpowiednim momencie ♥

    ReplyDelete
    Replies
    1. Szkoda, że blogger nie ma opcji kamerowania czytelników podczas czytania rozdziału i nie ma opcji nagrywania autorki, która szczerzy się do komputera jak głupia jak czyta komentarze! :)
      Uf! Udało mi się to osiągnąć! Chciałam was potrzymać w niepewności, że może Harry'emu podobała się Leila kiedyś, no ale... to raczej nie jego typ :) CHYBA.
      Czy by się posunął czy nie to już zostawiam do oceny własnej.
      Też bym chciała tam pocałunek, gdzieś między lodami *.* No, ale wyszło jak wyszło, oni nie chcieli się po prostu pocałować :<
      Harry zawsze wie kiedy i gdzie ma się pojawić <3 :D

      Delete
    2. Wole sceny z harrym :* :P

      Delete
    3. Są całkiem różni :) i obaj mają coś w sobie :p

      Delete
    4. obydwaj są idealnymi partiami na chłopaka. Niall taki kochany i uroczy, a Harry taki bad boy, ale jednak z nutką takiej słodyczy :3
      co do sytuacji H. - L. - N. zastanawia mnie czy gdzieś tam nie ma miejsca dla Justine : >

      Delete
    5. Dokładnie tak samo bym ich określiła :)
      i hmm... Właśnie, ciekawe, nie? :d :*

      Delete
  2. Oooooooomg !!!! Znalazlam bloga niedawno a już strasznie mi się podoba ♡ Płakałam na momencie gdy Harry pisal list do Layli;( Jesteś wspaniala ♡♥♡♥♡♥♡♥

    ReplyDelete
    Replies
    1. Harry wie jak wpływać na kobiety :D :*

      Delete
  3. Świetny !!! Ona musi być z Harrym :) czekam nn ;*
    Xoxo @JustynaJanik3

    ReplyDelete
  4. Holy shit!! Co tu się wyrabia?! :o Nie było mnie 2 lub 3 dni a już pojawił się nowy rozdział :D Zawsze tak mam gdy dzieje się coś ciekawego to mnie NIGDY nie ma :l
    No ale wracając. Rozdział po prostu genialny!! Jak zawsze ;D Cloudy-Harry-Leila-Niall ?? Nie wiem co z tego wyniknie. ;o
    A w ogóle to nie doczekam się chyba kolejnego rozdziału ;(
    Halo, halo o co chodzi z tym gwałtem ?! Kto? Na kim? Jaki chłopak? Jaka dziewczyna? :O Nie wytrzymam psychicznie. Po prostu uwielbiam to opowiadanie no i Ciebie też!!! :D :*
    A Harry jak zwykle wie w którym momencie zrobić "wejście smoka" haha xD

    A jak tam prawko ? Bo ja niestety nie zdałam :/ Miałam już wracać do WORD'u i na skrzyżowaniu niestety poległam. :/ Rozejrzałam się nic nie jechało, włączyłam bieg i ruszyłam i jakiś debil prawie we mnie wjechał i zatrąbił!! Nagle mi wyjechał! Chuj jebany znajdę go i zabiję!! I mój egzaminator powiedział, że gdybym szybciej przejechała to by mi po prostu wpisał jako błąd co nie, a koleżanka z klasy że gdyby na mnie nie zatrąbił to też by mnie pewnie przepuścił. No ale widział, że "L" i to jeszcze egzamin to nie mógł zwolnić no! :/ Porażka ;(

    A tak wgl to też mam ferie od 3 lutego WIĘC spodziewaj się mojej bryki na podjeździe! XD

    Kasia <3

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zapraszam do mnie, całe ferie jestem u siebie <3
      W poniedziałek (?) mam teorie wewnetrzna, a praktyczny oczywiscie jak dokupie godziny - pieprzeni naciągacze :) Na pewno nie zdąże do połowy lutego i podejdę dopiero w kwietniu :/ BEZSENS!

      Ojej, przykro mi :(. Ale niektórzy z tego co zauważyłam nawet na moich jazdach po prostu tak mają. Widzą "L" i traktują gorzej niż normalnych kierowców, żałosne. Nie wiem, co im do tego, jakby rzeczywiście coś tracili pomagając na egzaminie, ale ok... ;/
      Pomogę ci zatrzeć ślady :D
      Umówiłaś się na kolejny raz?

      ok, do rozdziału :D
      Ano, widzisz, zapomniełąś o mnie na kilka dni, a ja tu specjalnie w pocie czoła rozdział kończyłam :/. Hahahaha :D
      Doczekasz, doczekasz się nowego, bo już go piszę :*
      TAJEMNICA, NIC WIĘCEJ NIE POWIEM. Ale dodam DZIĘKUJĘ :* <3 i potwierdzę Stylesa-smoka :D

      Delete
    2. Hahaha nie no kocham Cię! <33 Zawsze mi humor poprawisz i dziękuję Ci za to bardzo!! :D :**

      Nie no to jest dziwne żeby dokupywać godziny do wewnętrznego?! Ździerstwo jak nic! :/

      No właśnie i to jest głupie bo uczysz się jeździć a jakiś debil trąbi na Ciebie albo wyprzedza albo się wielce piekli no ale sory egzamin musimy jednak zdać na jakichś zasadach a oni też się tak uczyli jeździć. :/ o co ta spina od nich ? ;o
      A na egzamin się umówiłam od razu ale nie powiem kiedy. Jak zdam (a chciałabym) to napisze. :) Zresztą jak nie zdam to pewnie też xD
      I dzięki że mi pomożesz co do tego frajera co przez niego nie zdałam! :* XD

      A kiedy będzie kolejny rozdział ? ^.^ Oo właśnie przypomniało mi się czytam twojego pierwszego bloga tzn. już mi chyba 3 rozdziały zostały ale nie miałam zbytnio w tym tygodniu czasu bo poprawianie ocen przed wystawieniem itp. itd. więc sama rozumiesz ;p

      Delete
    3. TO MASZ MI SIĘ PRZYZNAĆ KIEDY ZDASZ! :D Ja też się pochwalę jak zdam wewnetrzny, huehue.

      drugi, czyli chodzi ci o Touch-...? Czy smack-that-honey? Kurczę, ten blog to takie moje miejsce erogenne trochę, jestem mega wrażliwa na jego punkcie :D Nie wiem dlaczego tak się dzieje ;p

      Nowy rozdział w sobotę! :D

      Delete
  5. No jak zdam to pewnie, że się pochwalę :D :P

    Tak chodzi mi o "Touch.." Spokojnie nie przejmuj się on jest świetny, na prawdę!! :D Pokazywany jest z kilku scen, no po prostu super, tylko czasem nie ogarniam kilku postaci. Tzn. chodzi mi o to że fajnie by było gdybyś zrobiła bohaterów tzn. zdjęcia i ich podpisała albo tylko podpisać kim są, czym się zajmują, pokrewieństwa, znajomość czy coś takiego jak zazwyczaj jest na blogach. ^^ ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Przemyślę to, dzięki :) Ale wątpię, żebym znalazła bohaterów, którzy wyglądają jak ci moi. Znajdź mi wysokiego szatyna z blizną przechodzącą przez brew to pogadamy XD

      Delete
    2. Uuu no z tym może być ciężko xD

      Delete
  6. To wejście Harry'ego w ostatniej "scenie", Boże dlaczego w tym momencie. Nie będę spać przez ciebie
    <3
    XD

    ReplyDelete