Sunday, December 15, 2013

14. Big BOOM!

Część pierwsza.



         - Kurwakurwakurwa! - mamrotałam pod nosem, zdenerwowana jak chyba jeszcze nigdy. Dostałam jakiegoś kopa i momentalnie podniosłam się do pozycji siedzącej, lądując włosami tuż przed twarzą rozbawionego Harry'ego, który nadal trzymał rękę w moich majtkach. Chwyciłam go za przegub i uwolniłam się od jego dotyku, zapinając szybko rozporek i zgarniając bluzkę z podłogi. Chłopak odsunął się o krok, żeby nie przeszkadzać mi w desperackim ubieraniu się na dźwięk głosu trenera za ścianą. Splótł ręce na brzuchu i patrzył na mnie z uniesionymi brwiami i szerokim uśmiechem przyklejonym do twarzy. CZY ON DO CHOLERY NIE WIDZIAŁ POWAGI SYTUACJI?!

           Koszulka przeszła przez moją głowę w chwili, w której Barlett z impetem szarpnął za klamkę pokoju Harry'ego. Cholera jasna!

         - Co tu robicie? - warknął, groźnie ściągając brwi i patrząc najpierw na mnie, a chwilę później na chłopaka. - Collins, twój pokój jest piętro niżej, prawda?! - charknął, a ja aż wzdrygnęłam się pod wpływem jego zdenerwowanego głosu. Czułam jak miękną mi kolana i zacisnęłam powieki na sekundę, czekając na te słowa, których zaczęłam się spodziewać... - Takie to śmieszne, Styles?! - mężczyzna zrobił krok w jego stronę, a ja od razu się tam obejrzałam. Harry wciąż wyglądał na rozśmieszonego całą tą sytuacją, kiedy ja prawie że posikałam się ze strachu. Moje ciało zesztywniało, kiedy stanęli ze sobą twarzą w twarz.

         - No, trochę... - skomentował, przymrużając delikatnie oczy, a trener jakby zrobił się bardziej bordowy niż na samym początku. Zagryzłam dolną wargę. Po cholerę go prowokujesz?! Starałam się przekazać telepatycznie opieprz prosto do mózgu Harry'ego.

         - Zdajecie sobie sprawę, że na tej podstawie można wyrzucić was z drużyny?! Odwieźć natychmiast do domu i o wszystkim poinformować dyrektora?! - krzyknął. - Tobie, Collins, akurat powinno zależeć na spokoju, trener Couge nie zapomniał o twoim wybryku w szatni razem z panną Edwards! Mało ci problemów? Dopiero co zaczęłaś się tu uczyć, a już...

         - Zadzwoniłem po nią. - wtrącił się Harry, wyjmując telefon z kieszeni i pokazując go trenerowi. - Miała moją bluzę. - wskazał brodą na jedno z zasłanych łóżek, a ja zauważyłam, że rzeczywiście leży tam jakieś ubranie.

         - No jasne. - zironizował trener, śmiejąc się głośno i szyderczo. - Bluzę z wielkim napisem "Tomlinson 12" na plecach? - prychnął mężczyzna, a ja nagle poczułam się jeszcze bardziej zagrożona.

         - Jesteśmy z Louisem bardzo blisko. - wyjaśnił i wzruszył ramionami, a z jego twarzy nie znikał ironiczny uśmiech. I nagle pojawiło się w moim ciele pragnienie, żeby uderzyć go tak mocno jak tylko potrafiłam. Zamiast ratować nas z opałów to dolewał oliwy do ognia, nieodpowiedzialny idiota!

         Trener potarł dłonią czoło i wypuścił głośno powietrze z płuc. Był przytłoczony całą tą sytuacją i wcale mu się nie dziwiłam. Właśnie przyłapał swoich podopiecznych na "momencie" i nie wiedział jak się zachować. Bałam się. Bałam się, że wszystko tym zaprzepaszczę. Cholera jasna, nawet nie skończył się wrzesień, byłam tutaj miesiąc, a już miałam takie problemy?!


         - Wystarczy. - warknął mężczyzna, a ja znowu aż podskoczyłam na swoim miejscu. Kątem oka przyjrzałam się Harry'emu, któremu mina również zrzedła. - Skończ pieprzyć, Styles! - krzyknął, a ja przez chwilę zastanawiałam się czy ma na myśli dosłowne znaczenie tego słowa. - Kolejny raz jest z tobą jakiś problem! Na treningach obijasz się jak nigdy, nie traktujesz tego poważnie. Ile razy musiałem bronić ci dupsko przed dyrektorem i usprawiedliwiać twoje słabe oceny, co?! Myślałem, że zdajesz sobie sprawę z tego, że właściwie tylko dzięki swoim umiejętnością i mojej dobroduszności wciąż grasz w drużynie. Koniec. - oznajmił, lekceważąco machając dłonią. - Koniec mojego stania murem za tobą. - powtórzył dobitniej. - Jesteś nieodpowiedzialnym gówniarzem, któremu dotąd wszystko uchodziło na sucho, bo potrafił kopnąć piłkę dalej niż ktokolwiek w obecnym składzie, ale już wystarczy! Zapomnij o turnieju. - dodał, patrząc na niedowierzającą minę Harry'ego. Ja aż bezwiednie uchyliłam usta ze zdziwienia, a moje oczy szczypały przez to, że całkowicie zapomniałam nawet o mruganiu. - A ty - zwrócił się do mnie. - Z tobą pogada twój własny trener, ja nie mam zamiaru więcej brać w tym udziału. Wynocha! - podszedł do drzwi i szarpnął za nie z takim impetem, jakiego żadne z nas się nie spodziewało. Pokazał dłonią wyjście, a ja bez zastanowienia niemal wybiegłam z pomieszczenia. Kiedy tylko zatrzaśnięto za mną drzwi, zdałam sobie sprawę, że tylko ja opuściłam ten pokój, a Harry został w środku z Barlettem. 

         Obróciłam się zszokowana za siebie, a kiedy zdałam sobie sprawę, że jestem na tym korytarzu zupełnie sama, pozwoliłam by pierwsza łza spłynęła po moim policzku. Oparłam się plecami o ścianę tuż obok drzwi pokoju Stylesa i zsunęłam się w dół, ukrywając twarz w dłoniach i cicho szlochając. Nie myślałam w tej chwili, że ktokolwiek może wyjść z tego pokoju, że mogę jeszcze bardziej zdenerwować Barletta, bo jedyne co byłam w stanie zrobić to po prostu uciszyć się i móc wypłakać. To było moim priorytetem. 





***





           Usłyszałam huk i szybko zbiegłam na dół. Zamknęłam za sobą drzwi swojego pokoju i wyjęłam z walizki piżamę, ręcznik i kosmetyczkę. Zamknęłam za sobą drzwi, zasuwając suwak, żeby przypadkiem Perrie nie wpakowała się do mnie, kiedy wpadnie w końcu do pokoju. Rozpuściłam włosy i rozebrałam się do naga, pozwalając by gorący strumień łagodnie pieścił moje ciało. Nie chciałam wychodzić. Obwiniałam się. Obwiniałam się o to, że właśnie wywalono Harry'ego z drużyny, kilka miesięcy przed zakończeniem szkoły, co przekreślało jego szansę na stypendium, czy cokolwiek co wiązał z graniem w szkolnej reprezentacji. Bałam się, co powie mi Couge i czy mnie też to czeka. Nie byliśmy w najlepszych stosunkach po tym, co zaszło między mną a Edwards po którymś treningu. Wtedy załagodził sprawę, ale nie byłam pewna, czy i tym razem jest w stanie zrobić coś takiego.

           Zakręciłam wodę i wytarłam się dokładnie grubym, puchatym ręcznikiem, odwieszając go później na mały wieszak. Umyłam zęby i związałam mokre włosy w wysokiego koczka. Wyszłam z łazienki, a w pokoju już siedziała Perrie, grzebiąc w swojej torbie. Nie zwróciłam na nią uwagi, tylko odłożyłam swoje rzeczy na miejsce i usiadłam na łóżku, odkręcając krem nawilżający, który po sekundzie zaczęłam wcierać w zmęczoną twarz.

        - Warto było? - spytała całkowicie poważnie, odwracając się w moją stronę. Jej zawsze idealnie ułożone włosy były w lekkim nieładzie, a makijaż na prawym oku zaczął już schodzić, ale mimo to wyglądała naprawdę dobrze. Cholera. 

       - Co? - spytałam pociągle, dając jej do zrozumienia, że nie mam ochoty się kłócić.

       - Pytałam, czy warto było dać się przyłapać z Harry'm? - zaświergotała, unosząc w górę prawą brew. Zaśmiała się widząc jak rozchylam usta w zdziwieniu. - Poważnie myślałaś, że takie rzeczy się nie rozejdą? - wybuchnęła pogardliwym śmiechem i przechyliła głowę w lewo, przyglądając mi się z litością wymalowaną na twarzy. - Kochanie, w jakim ty świecie żyjesz?

       - Daj mi spokój, Perrie. - mruknęłam, czując jak moje serce niekontrolowanie przyspiesza. Zrobiło mi się słabo... Jak to wszyscy o tym wiedzieli? Jak...?

       - Odpowiedz mi. - wzruszyła ramionami. - Wtedy odpuszczę.

Milczałam.

       - Wiesz co? - zamyśliła się. - Masz rację, po co mam męczyć zdruzgotaną Cloudy? - odchyliła głowę w tył i zebrała wszystkie włosy, spinając je wysoko. - Zawsze mogę zapytać Jeni albo Zoe. - powiedziała przez ironiczny uśmiech. - O, wydaje mi się, że Lindasy też jest w temacie, no i Jenna! Jak mogłam zapomnieć o burzliwej znajomości Jenny i...

       - Co ty próbujesz osiągnąć, co?! - warknęłam, wstając szybko z miejsca i prędko robiąc kilka kroków w jej stronę. Byłam od niej wyższa o jakieś pół głowy, więc czułam się odrobinę pewniej, ale z jej twarzy nie schodziło rozbawienie i udawana współczucie. Szczerzyła się do mnie, jeszcze bardziej mnie przy tym dołując. 

       - Ja? - położyła dłoń na klatce piersiowej. - Popatrz, kochana. - zrobiła pół kroku w moją stronę, tak, że prawie się dotykałyśmy. - Najpierw atakujesz kapitana w szatni, a kilka dni później zostajesz przyłapana na gorącej chwili z pewnym chłopcem pod okiem trenera... - uśmiechnęła się szerzej. - Co będzie później? Albo może powinnam spytać: co zrobisz teraz? - położyła dłonie na biodrach. - Dasz Couge'owi, żeby nie wysłał cię do dyrektora albo żebyś nie zakończyła swojej przygody w mojej drużynie? Jest jeszcze kwestia Nialla... - zamyśliła się. - Nie chciałabyś widzieć jego miny...

       - Jesteś żałosna. - wygarnęłam, oddychając spokojnie, żeby tylko nie odwinąć się nie dać jej w twarz. Wtedy wiedziałaby, że wygrała, a ja nie mogłam pozwolić jej wejść sobie na głowę.

       - Powiedziała laska, która dostała miano łatwej dziwki już po trzech tygodniach w nowej szkole. - zaśmiała się, wymijając mnie i rzucając krótkie "dobranoc" zamknęła się w łazience.

       Zacisnęłam usta w cienką linię i dłonie w pięści. Przymknęłam powieki i skupiłam się na wszystkim, żeby tylko nie myśleć, o tej rozmowie, bo czułam, że za chwilę znów się rozpłaczę. Perrie wiedziała, gdzie uderzyć, wszystko dokładnie sobie obmyśliła. Spodziewała się w jakim będę stanie i... zrobiła wszystko, żeby tylko było mi gorzej. Nienawidziłam jej z całego serca, przysięgam.

        Kiedy już miałam wracać do łóżka, ktoś zapukał do drzwi. Szybko, nerwowo i z dużym impetem. Obejrzałam się tylko szybko w lustrze, czy nie byłam jakoś podejrzanie czerwona czy wybitnie smutna. Wyglądałam w porządku, stwierdziłam jedynie, że mogłabym założyć szlafrok, bo miałam na sobie jedynie krótkie szorty i fioletowy podkoszulek, ale pukanie się powtórzyło, więc z miejsca ruszyłam, żeby otworzyć drzwi.

        Nie zdążyłam w żaden sposób zareagować. Zobaczyłam jedynie w progu Harry'ego, który szybko przestąpił odległość jaka nas dzieliła i pchnął mnie na ścianę tuż obok drzwi, zatrzaskując je za sobą. Chwycił mnie mocno w biodrach, silnie naciskając na skórę swoimi palcami. Zabolało. Kontakt, który był na wysokości moich pleców boleśnie się w nie wbijał, a ja nawet nie miałam jak zaprzeczyć, kiedy poczułam jak jego usta mocno dociskają moje. Położyłam szybko dłonie na jego klatce piersiowej i chciałam za wszelką cenę go odrzucić od siebie, ale był szybszy. Strącił je, mocno uderzając w moje nadgarstki, przez co z bólu przegryzłam jego dolną wargę. To jakby go pobudziło, bardziej na mnie naparł, a pocałunki stały się jeszcze bardziej męczące. Kiedy poczułam na swoich ustach jego język, skorzystałam z okazji i z całej siły znów spróbowałam go odepchnąć. Zadziałało.

       - Harry, co ty... - zaczęłam, ale równie szybko mi przerwał.

       - Skoro Barlett chce mnie wyjebać za to, czego nie zrobiłem to dam mu prawdziwy powód. - warknął, znów atakując moje wargi swoimi. Przestraszyłam się. Zachłysnęłam się powietrzem, kiedy wsunął dłoń w moje szorty, mocno szczypiąc wewnętrzną część mojego uda. Chwyciłam jego rękę swoją i starałam się desperacko ją oderwać od swojej skóry, jednak na marne. Harry był w jakimś transie, jakimś amoku czy furii, nic na niego nie działało. Przycisnął swoje kolana do moich nóg, żebym nie mogła nimi poruszyć, a ja spanikowałam jeszcze bardziej. Szarpnęłam się kilka razy, ale kiedy tylko uderzyłam się przez to mocno w głowę odpuściłam. Wszystkie moje siły opadły, a ja jedyne co mogłam zrobić to po prostu się poddać. 

       - Co tu się dzieje?! - kobiecy wrzask, wyrwał chłopaka z myśli. Obrócił się do tyłu, rękami wciąż mnie unieruchamiając, a ja czułam jak panika jeszcze bardziej we mnie wzrasta, a łzy ciekną w dół po rozpalonych policzkach. Bałam się go...

       - Spierdalaj, Pezz. - charknął. - Dobrze ci radzę. Idź do Zayna, czy gdziekolwiek tam chcesz, ale zejdź mi z oczu! - podniósł zdenerwowany głos, a mój oddech niebezpiecznie przyspieszył i stał się nienaturalnie płytki. Błagałam w myślach, żeby nie wychodziła!

        - Chyba żartujesz. - odpowiedziała, a ja przymknęłam powieki, modląc się w duchu, żeby go nie sprowokowała. - Zostaw ją. - nakazała.

        Harry jedynie zaśmiał się głośno, odchylając głowę na chwilę do tyłu, żeby pokazać nam jak bardzo się tym nie przejmował. Czułam jak trzęsą mi się nogi, a całe ciało ze strachu aż drży, bo za dobrze znałam powód dla którego Styles się tu pojawił. Boże, dlaczego...

         - Wyjdź, Perrie.

         - Nie. - odpowiedziała pewnie.

         - W takim razie zamknij się. W zasadzie gówno mnie to obchodzi. - wyrzucił z siebie, znów całą uwagę skupiając na mnie. Dech zamarł mi w płucach, widziałam jego rozwścieczone, ciemnozielone tęczówki w przymkniętych groźnie oczach, wykrzywione w grymasie usta i głęboki, miarowy oddech. Był zdenerwowany, wściekły. Kiedy ścisnął mocno jedną z moich piersi, jęknęłam z bólu, a sekundę później już go przede mną nie było. Wszystko działo się w szalenie szybkim tempie, zauważyłam Harry'ego, który właśnie odklejał się od drzwi, które od razu uchyliła Perrie. Ktoś krzyknął, później już właściwie nic nie widziałam. Szybko odskoczyłam jak najdalej od niego, uderzając ramieniem o komodę. Upadłam na kolana, szybko ukryłam się w kącie, podciągając kolana pod brodę. Znikąd pojawił się Niall i Zayn, szarpiąc Stylesa za ramię i siłą wyprowadzając z pokoju. Po drodze jeszcze rozległ się głośny huk i krzyk jakiejś dziewczyny, a później... cisza. Zacisnęłam zęby na dolnej wardze i czułam jak niekontrolowanie całe moje ciało się trzęsie, a ja nie mogłam uspokoić szlochania. Mocno oddychałam, wpadłam w histerię i zaciskałam pięści tuż przy twarzy. 

           Nie wiedziałam ile to trwało, ale kiedy poczułam czyjąś dłoń na moim kolanie, a później wpadłam rozpaczliwie w obce, silne ramiona mój płacz się spotęgował. Ścisnęłam w dłoni materiał czarnej bluzy, w którą wylewałam teraz łzy i przycisnęłam kolana do męskiego boku. Niall szeptał coś cicho do mojego ucha, a ja płakałam jeszcze bardziej i jeszcze bardziej żałośnie. Mocniej przyciągnął mnie do siebie, a ja pozwoliłam mu objąć swoje ciało, jakby w czymkolwiek miało to pomóc.

           Wsunął rękę pod moje uda, drugą łapiąc mnie na wysokości łopatek i uniósł zdecydowanie do góry, chwilę później kładąc na moim łóżku. Wciąż siedział tuż obok mnie, przytulając mnie i głaszcząc po włosach. Wciąż coś szeptał, ale nie potrafiłam rozróżnić słów.

           Dopiero po jakimś czasie mój oddech się uspokoił, ale w moich myślach wciąż szalał tajfun. Horan odsunął się na odległość wyciągniętej dłoni, przyglądając mi się czule i odgarniając kosmyk włosów za ucho. Jego twarz nie zdradzała żadnych emocji, albo to ja nie potrafiłam ich odczytać. Znów ukryłam twarz w dłoniach.









________________
Na dwie części, bo nie mam siły dopisać reszty.
Dzisiaj zdechł mi króliczek :(. Był ze mną 8 lat...
Mam nadzieję, że na drugą część będziecie musieli czekać tylko kilka dni.
EDIT: Jak świętujemy 10tys wejść, które już (mam nadzieję) niedługo? :)

22 comments

  1. Genialnie jak zawsze :)
    mam nadzieję e następny pojawi się jak najszybciej :*

    ReplyDelete
  2. Matko, cała się trzęsę, serio. Od początku.
    Zwrot '' przestań pieprzyć, Styles!- krzyknął, a ja przez chwile zastanawiałam się, czy miał na myśli dosłowne znaczenie tego słowa'' mnie rozwalił. Serio, zaczęłam się śmiać, choć doskonale wiem, że to nie odpowiednia reakcja w takiej sytuacji. Przejdźmy dalej. Perrie zachowała się okropnie. Mnie, na miejscu Claudii przełamałby zwrot ''Otrzymałaś miano dziwki'' (czy jakoś tak :/ ) W tym miejscu aż musiałam ''przystanąć'' z czytaniem, i po prostu pomyśleć. Na miejscu Claudii rozważałabym nawet przepisanie się do innej szkoły, tuż po wyjeździe, chodź nie jestem pewna czy to możliwe. Ale przejdę jeszcze w głąb tego rozdziału. Harry.. kurwa, nigdy go nie lubiłam, a po tej dzisiejszej scence.. TO PO PROSTU MNIE KURWA JEGO MAĆ ROZWALA OD ŚRODKA! Czy on musi wszystko niszczyć!? I może jeszcze będzie obwiniać Claudie o wywalenie z drużyny!? NO CHYBA CHOLERCIA NIE! O-on ch-chciał ją zgwałcić! A to idiota! Nie mogę uwierzyć, że się do tego posunął! To takie.. nieludzkie! gdyby serio do czegoś doszło, nie mogłabym żyć z myślą, że jestem gwałcicielem. Ale kurwaaaa on jest idiotą, mu było by dobrzeeee!!! I tutaj przechodzimy do kolejnej fazy, a konkretnie Perrie. Szczerze powiedziałam, że ta dziewczyna będzie chciała popatrzeć na cierpienie Claudii, a tu nagle taki wybryk.. Cóż, liczę że po tym chodź trochę zmieni się ich stosunek do siebie. Cóż, a może Perrie ma jakieś przykre doświadczenia? Może dlatego taka jest? HMM. to jest już pewnie wymysł mojego zrytego mózgu. Emmm.... na koniec, życzę ci WESOŁYCH ŚWIĄĄĄT, I DUUUŻO WENY DO PISANIA KOLEJNYCH ROZDZIAŁÓW (to ostatnie było chamskie, wiem xD)
    Ps. Szczere kondolencje z powodu królika. Pamiętaj, on jest w lepszym miejscu! (gdziekolwiek go zakopałaś) [dobra, to też było chamskie, ja już może się zamknę]

    ReplyDelete
    Replies
    1. dobra, mega dużo błędów i niejasności, ale ciiiiiiii xD

      Delete
    2. Boże, uwielbiam twój komentarz <3 hahahha śmiałam się jak głupia do tego monitora :o (gdziekolwiek go zakopałaś), wiem, że nie powinno mnie to śmieszyć, ale... no trochę śmieszy. Przeczytałam w necie, że wszystkie zwierzątka po śmierci trafiają na tęczowy most (tag, właśnie.... oO)

      Odpowiem na twój komentarz, bo nie mogę się powstrzymać! Cieszę się, że takie emocje w tobie wywołałam, naprawdę :))
      Claudia no cóż... Ma dziewczyna pecha po prostu, wszystko jej się zwala na głowę, Perrie, Styles i cała reszta ją przytłacza, no ale musi być silna, nie? Albo nie musi... Aż korci mnie, żeby coś jeszcze ci tu napisać, ale nie mogę, bo się nie zaskoczysz później! :D
      Wesołych świąt ci jescze nie życzę, bo mam nadzieje spotkamy się w następnym rozdziale, który wstawię przed świetami :*
      PS. Ja też nie lubię takiego Harry'ego ;p

      Delete
    3. A ja lubię jak mi odpowiadasz, serio :D czuję się..doceniona xD
      Jak cie tak korci, to możesz mi napisać, śmiało! Nawet będę się cieszyć, wiesz? :P Mogłabyś mi powiedzieć tylko... w którym rozdziale (około) będzie się działa akcja z prologu? bo okropnie mnie to męczy, przytłacza i co tam jeszcze.. :D

      Delete
    4. Jeśli mam być szczera to... jeszcze trochę. Nie spodziewałam się, że wprowadzę ZŁEGO HARRY'EGO do tego rozdziału, wpadłam na to dopiero, kiedy zaczęłam pisać ten rozdział, więc wszystko automatycznie odrobinę się przedłuży. Stawiam, że w 20 rozdziale (bo taki mam plan, ale zawsze coś może ulec zmianie) natomiast przewiduję jeszcze kilka sytuacji podobnych do tych z prologu ;p mam nadzieję, że cię nie zawiodłam :(

      Delete
    5. Oczywiście że mnie nie zawiodłaś! Zawiodłabyś mnie dopiero, kiedy postanowiłabyś np. zakończyć te opowiadanie w połowie :/ A w sumie nawet wtedy bym się nie zawiodła :D Z doświadczenia wiem, że kiedy siądziesz i wpatrzysz się w ten biały ekran bloggera, a potem na klawiaturę, i jeszcze raz na ekran, to plany się zmieniają :) Szczerze powiedziawszy, to przesłodzone opowiadania robią się nudne :) ( oł, właśnie zdałam sobie sprawę, że ja chyba takie pisze :/) aleee i tak mam nadzieje że w którymś tam rozdziale harold zmądrzeje ♥♥♥ Wiesz, tak zmienię temat. W moim życiu miałam 8 szczurów :D Właściwie nwm czemu to napisałam, po prostu w głowie ciągle siedzi mi twój królik :D czytasz aftera? ( pytam z ciekawości) :P
      Jaka konwersacja xD

      Delete
    6. Uff... Kamień z serca!
      Jak na razie nie mam w głowie nawet planu, żeby zakończyć opowiadanie! Wręcz przeciwnie :D
      8 szczurów na raz?! :o
      Nie czytam chyba (?) nawet nie wiem o kim mówisz, upss...

      Delete
    7. Nie naraz! Właśnie po kolei :p KONIECZNIE musisz przeczytać! Lubisz czytać? Bo już jest 107 rozdziałów, ale mówię ci, że dzięki temu będzieesz mieć weeene xd
      http://after-harry-styles-fanfiction.blogspot.com/

      A DARK'a czytałaś?

      Delete
    8. Zaczęłam w oryginalnej wersji, ale nie dotrwałam do końca. Przeczytałam jakieś 20 rozdziałów, bo ta Bo zaczęła mnie irytować, sama nie wiem dlaczego... Ale wrócę jak będę mieć czas ;)
      Dzięki za link, chętnie poczytam jak znajdę chwilę :D Nie obiecuję, że będzie to jakoś szybko, bo mam masę na głowie, ale kiedyś na 100% zajrzę :)

      Delete
    9. Co w niej irytującego? xD Słodka taka :p

      Delete
    10. Nie wiem czemu, wkurza mnie po prostu :p nie masz tak z ludźmi na ulicy? nie znasz, a juz nienawidzisz. u mnie to norma :D

      Delete
    11. Hahaha, czyli nie tylko ja jestem taka chamska :p Ale Bo.. ona jest taka.. no fajna :p Dobra, nie będę się zagłębiać w nią. Poczytaj sobie Aftera :) Jeszcze raz Wesołych Świąt!

      Delete
  3. Boski ! Boże, co ten Harry zrobił ?! Czekam nn ;* xoxo @JustynaJanik3

    ReplyDelete
  4. Boski rozdział,ale Harry nie pokazał klasy!!!
    Czekam z niecierpliwością na następny <3

    ReplyDelete
  5. Najszczersze kolndolencje z powodu króliczka
    Rodział genialny

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie ma to jak dłużej wypowiedzieć się o króliku, niż rozdziale, Ok :P

      Delete
  6. świetny! :) <3 Przykro mi z powodu twojego zwierzaczka :(

    ReplyDelete
  7. Co to za rozdział w ogóle ?! ;o jsnxhsbgcsajnckabdhcas masakra jakaś!!
    Nie spodziewałam się tego, że Harry będzie chciał zrobić coś takiego.
    W ogóle Perrie jej broniła ;o no ale w sumie to musiała i dziwnie by było gdyby ją nagle zostawiła z Harry'm O.o , ale ciekawa jestem dlaczego się nie lubią (Perrie i Harry). Oooo i znowu do akcji wkracza słodki i opiekuńczy Niall oooo. ^^
    Proszę Cię niech wszystko się wyjaśni w następnym rozdziale :D
    Przykro mi z powodu króliczka. ;(
    Życzę weny na następny!
    Błagam Cię dodaj kolejny jak najszybciej bo ja zwariuję jak nie będę wiedziała co się dalej dzieje xD O nieee ja głupia xD Dobra ogarniam już! (chyba) xP Hahahah co ja piszę w ogóle?! Koniec bo mi odwala. xD
    sjbxhsbhcsdhch Jeszcze raz rozdział jest genialny!!!!! :D
    Uwielbiam twojego bloga!! ^.^
    Pozdrawiam Kasia <3

    ReplyDelete
    Replies
    1. jfcneyfbseyfbyesb <3
      mam najlepsze czytelniczki na świecie! :*
      część się wyjaśni, spokojnie, spokojnie :D
      tak strasznie sie ciesze, ze tak az zareagowalas! ULGA! <3

      Delete
    2. No przecież ! Wiadomo że najlepsze ! :D xD
      O jaaa nie mogę się doczekać już! :)
      A ja zawsze tak reaguję albo jeszcze bardziej głupieję jak się pojawi rozdział, na serio.^^ xD

      Delete
  8. matko, jakie to boskie . Kobieto ty masz dar :D musisz książki pisać . Kocham To opowiadanie <3 no i KOCHAM CIEBIE :D

    ReplyDelete